Niedługo potem, w Stoke, gdzie mieszkał, zaczął głosić islamski ekstremizm i związał się z Anjem Choudary - zakazaną islamistyczną grupą terrorystyczną. Jego dom rodzinny, w którym mieszkał z rodzicami i rodzeństwem został po raz pierwszy przeszukany przez policję, gdy miał 17 lat. Brał udział w kursie Learning Together, programie Uniwersytetu Cambridge, który pomagał mu zarówno podczas pobytu jak i po jego zwolnieniu z więzienia. Jego sylwetka została później opisana jako dowód na sukces resocjalizacji. Już po zamachu okazało się jednak, że na kursy chodził z zeszytem, do którego przymocowane było zdjęcie Osamy bin Ladena.

Urodzony w Wielkiej Brytanii syn pakistańskich imigrantów z regionu Kaszmiru, miał starsze rodzeństwo - dwóch braci i siostrę. Nie zważając na ciężko pracującego ojca taksówkarza Taj Kahna i matkę Parveen Begum, opuścił szkołę z niewielkimi kwalifikacjami. Jako nastolatek został zatrzymany i przesłuchany za promowanie ekstremistycznych poglądów, jednak go nie skazano. Zamiast przyhamować jego aktywność, brak oskarżeń jeszcze bardziej go ośmielił.

Wskutek jego działań służby bezpieczeństwa przeprowadziły w 2010 roku drugą tajną operację. Podsłuch zainstalowany przez MI5 w domu Khana nagrał go podczas rozmowy o tym, jak zrobić bombę. Dyskutował o zakupie broni i mówił o atakowaniu pubów i klubów w okolicy Stoke. Khan i dwaj inni, którzy nazywali siebie „Stoke Three”, skontaktowali się wkrótce z radykałami w Londynie i Cardiff. Mężczyźni nazwali się „dziewięcioma lwami” i spotkali się aby omówić, jak szkolić terrorystów, rozpocząć zamachy bombowe, wysadzać puby i przeprowadzić zamach na Londyńską Giełdę Papierów Wartościowych. Reszta komórki chciała natychmiast rozpocząć ataki, lecz władze były znacznie bardziej zaniepokojone wyczekiwaniem i wyrafinowaniem okazywanymi przez „Stoke Three”. Po aresztowaniu Khan jako pierwszy przyznał się do winy, wiedząc, że dostanie obniżenie kary.

W 2012 ponownie trafił do więzienia. Na procesie wyrózniano Khana spośród innych ekstremistów, ponieważ okazał się człowiekiem  przebiegłym i gotowym do intryg, oddanym swojej nienawistnej ideologii. W opinii napisano, że powinien zostać zwolniony tylko wtedy, gdy komisja ds. Zwolnień warunkowych będzie przekonana, że nie stanowi już zagrożenia. Ale gdy tylko, Khan znalazł się za kratami, napisał list z prośbą o pozwolenie na wzięcie udziału w kursie deradykalizacji.

- Chciałbym wziąć udział w takim kursie, aby móc udowodnić władzom, mojej rodzinie i wszystkim, że nie wyrażam poglądów, które miałem przed aresztowaniem, a także mogę udowodnić, że w tym czasie byłem niedojrzały, a teraz jestem znacznie bardziej dojrzały i chcę żyć jako dobry muzułmanin, a także dobry obywatel Wielkiej Brytanii

- napisał.

W następnym roku sędziowie Sądu Apelacyjnego doszli do wniosku, że to niesłuszne, że wydano Khanowi i członkom jego gangu Stoke surowsze wyroki niż ich londyńskim odpowiednikom. Khan ponownie znalazł się na wolności. Zgodnie z warunkami wcześniejszego zwolnienia był zobowiązany do noszenia elektronicznej opaski i wyznaczono mu specjalistę do spraw zwolnienia warunkowego.

Zdaniem dziennikarzy „Daily Mail” problem z ekstremizmem Khana był od lat zamiatany pod dywan. „Czerwona flaga” została jednak zignorowana.