Wielka Brytania w związku z brexitem znalazła się w dość absurdalnej sytuacji. We Francji płoną ulice i przedmieścia, a protesty społeczne zaczynają przypominać wszystkie uliczne rewolucje i kontrrewolucje, które wstrząsały tym krajem zwłaszcza w XVIII i XIX w. Nawet w Niemczech scena polityczna ulega dekompozycji na rzecz skrajnej prawicy i skrajnej lewicy. Skąd się to wszystko wzięło? Jedni mówią, że to bunt klasy średniej, inni – że jest to sztucznie podsycane przez Rosję, jeszcze inni, że to pochód strasznego populizmu. Ale praprzyczyna leży gdzie indziej. Skoro już dekady temu na Zachodzie rozmontowano i rozmyto obyczaje i moralność w życiu prywatnym, tylko kwestią czasu było to, kiedy przeniesie się to na sprawy publiczne. Skoro nie ma wspólnych wartości i punktów odniesienia, to pozostaje, jak w rozpadającym się małżeństwie, tylko nieufność i gniew.