Listy pisane po rosyjsku, znajdowały się w niewielkim pudełku od lekarstw z napisem „Apotheke Stolzenau” i ręcznym podpisem „Aleksy Nikołajew 18.01.1945”. W trakcie poszukiwań autora ustalono, że w trakcie wojny do obozu pracy w niewielkim miasteczku Stolzenau w Dolnej Saksonii został zesłany Aleksy Nikołajew wraz z rodziną. Pochodzili oni z Baranowicz na Kresach. Z ustaleń wynika, że w okresie od stycznia do marca 1945 roku Aleksy był chory i przebywał w szpitalu. Stamtąd pisał listy do córki. Niezwykłość tej historii zaczyna się w listach pełnych uczuć i emocji. Niemal na każdym liście, których jest w sumie 17, znajduje się rysunek zwierzątka.

Każdy list jest opowieścią o tym, jak ta córeczka powinna się tym zwierzątkiem zajmować, karmić kozę, żeby móc ją później doić, głaskać osła, żeby móc później jeździć wózkiem zanim, są też śpiewające ptaki, kotki.


Wciąż pozostaje zagadką, jak listy trafiły do Białegostoku. Być może rodzina, wracając z Niemiec, zatrzymała się w Białymstoku, być może tu mieszkała po wojnie. Kosel ma nadzieję, że uda się znaleźć kiedyś potomków, bo nazwisko Nikołajew nie jest częste.

Kierowniczka działu edukacji i promocji w Muzeum Pamięci Sybiru Anna Kietlińska powiedziała, że pomysł książki to efekt poszukiwań sposobu, w jaki można by opowiadać o wydarzeniach historycznych najmłodszym.

Muzeum Pamięci Sybiru opowiada historię trudną, to historia wywózek, historia zesłań od XIX wieku, opowiadamy o Syberii, ale też historie wojenne, historię pogranicza, a w tym wszystkim to najtrudniej nam znaleźć taką refleksję adresowaną do najmłodszych, bo to jest trudna materia. Te listy są niezwykle emocjonalne, widać, że w cieniu wojny, wartością ocalającą człowieka jest miłość do najbliższych i chęć przeżycia dla rodziny. I te listy oprócz tego, że opowiadają konkretną historię eksponatu, to opowiadają uniwersalną historię o człowieku.

– dodała.

Książka ukazała się w nakładzie 700 egzemplarzy, ilustracje wykonała Grażyna Rigall. Wydawnictwo będzie rozdawana m.in. podczas spotkań z najmłodszymi.