Jak wiele z imperialnej, osiemnastowiecznej Rosji, czerpie dzisiejsza Federacja Rosyjska?

W książce „Metamorfozy imperium rosyjskiego 1721-1921” śledzę przemiany instytucjonalne form działania Rosji. Przy pewnej stałości możemy jednocześnie zaobserwować nowe techniki. Ostatnio słuchałem arcyciekawego referatu prof. Swietłany Muliny, poświęconego konfederatom barskim zesłanym na Syberię. Rosyjska uczona dotarła do nowych źródeł, fenomenalnych, zawierających nawet takie szczegóły zesłańców, jak opis ich cech fizycznych, ze wzrostem włącznie. Tu daje znać o sobie imperialna technika zsyłki – w tym wypadku konfederatów porwanych z suwerennego państwa, jakim formalnie była jeszcze w 1768 roku Rzeczpospolita, ale powtarzanym w późniejszym okresie. Katarzyna II, propagująca obraz Rosji jako kraju tolerancji religijnej, a opisująca Rzeczpospolitą jako katolicki zaścianek, prowadziła radykalnie nietolerancyjną politykę wobec polskich zesłańców, nakazując przymuszanie ich do przejścia na prawosławie. Stosowano różne kary, m.in. wydano ukaz, w którym za przejście zesłańców na prawosławie obiecuje się 18 rubli – to mniej więcej tyle, ile wynosiło roczne utrzymanie. Wielu na to przystawało, przyjmując narzucony przez władze warunek – przejście na prawosławie odbierało prawo powrotu do Polski w przypadku amnestii. Dostrzec można, że ten sam mechanizm powrócił 180 lat później, przy tzw. paszportyzacji. Gdy podczas II wojny światowej Armia Czerwona wkracza na ziemie wschodnie Rzeczpospolitej, wszyscy na wschód od tzw. linii Stalina, zwanej dla niepoznaki linią Curzona, mieli podobny wybór: przyjąć paszport sowiecki i uwolnić się od widma zsyłki, czy nie przyjmować. Jednak ci, co przyjęli paszport nie mogli już liczyć na amnestię i powrót do Polski – czy to nie podobne do czasów Katarzyny II?

Jaki jest na przestrzeni wieków stosunek imperialnych Rosjan do Polaków? Znamy oczywiście wyjątki, opisywanego przez Pana Profesora Borysa Sawinkowa, czy współczesnych intelektualistów ze Stowarzyszenia „Memoriał”, ale co się mówi w głównym nurcie?

Tak jak pisałem w podtytule wspomnianej książki: „Geopolityka, ody i narody”, odpowiedzią jest właśnie geopolityka. Wystarczy spojrzeć na mapę Europy, by stwierdzić, że jeśli Rosja chciała wyjść z peryferii europejskiej cywilizacji, dojść do centrum kontynentu, to główną drogę zagradza jej Rzeczpospolita. Jest jeszcze czynnik ideologiczny związany z tradycją, w której carowie przypisali sobie misję wyzwalania ziem ruskich. Od wielkiego księcia moskiewskiego Iwana Kality, a więc od XIV wieku, aż po Władimira Putina, czyli wiek XXI, w propagandzie Moskwy trwa „wyzwalanie ziem ruskich” od „łacinników”, od wpływów zachodnich. Później przeszło to w „ratowanie przed faszyzmem”. Gdy oglądałem relacje z Marszu Niepodległości w rosyjskiej telewizji, widziałem, że świętujących przedstawia się jako faszyzujących „ekstremistów”. W domyśle: i nas przydałoby się wyzwolić od faszyzmu. Putin może pomóc w tym dziele biurokratom z Brukseli.

Dziś faszyzm, a od czego wyzwalano nas w XVIII wieku?

Przyjrzyjmy się Katarzynie II, jednej z pierwszych nowoczesnych nacjonalistek, jak zauważyła już amerykańska badaczka, Liah Greenfield. Katarzyna myyślała kategoriami narodu rosyjskiego i zgodnie z tym przygotowała uzasadnienie rozbiorów Polski. Swojemu niemieckiego korespondentowi odpowiedziała w 1795 roku, gdy Rzeczpospolita zniknęła z mapy, że nie chce tytułu królowej Polski, bo ona nic Polsce nie zabrała – wzięła tylko rosyjskie ziemie. Tak zresztą głosi napis na medalu, wybitym z okazji rozbioru: „Ottorżennyja wozwratich”, „Przywróciłam, co było oderwane”. Kolejną stałością imperium jest pokazywanie wrogów jako zacofanych, przedstawianie np. Rzeczpospolitej jako czarnej dziury na mapie kulturalnej Europy. W końcu XVIII wieku było to sprzeczne z faktami, bo w Polsce Stanisławowskiej drukowało się corocznie przeciętnie dwa razy więcej książek niż w Rosji, która liczyła pięć razy więcej mieszkańców.

(…)

NIE PRZEGAP: Cały wywiad w najnowszym numerze „Gazety Polskiej” (48 z 28 listopada 2018 r.)