To niesłychane, co się stało! Wszędzie na świecie ludzie, którzy mają za nic swój kraj, swoich obywateli, nie mogliby uczestniczyć w życiu publicznym, a ich obecność wywoływałaby zażenowanie i niesmak. Jeżeli dodamy, że takie osoby pełnią wysokie funkcje publiczne, należy się zastanowić, gdzie tkwi błąd, że oni ciągle są wśród nas i nadal są bezkarni. Mam nadzieję, że miarka się przebrała. Najwyższy czas, żeby przestać traktować takie osoby jako zło konieczne, jak swoiste święte krowy. Bo już nie chodzi o nas, chodzi o Polskę i przyszłe pokolenia Polaków.