Pułki dawnej cesarskiej i królewskiej armii austro-węgierskiej, w których dominowali żołnierze ukraińscy, przekształciły się w Armię Halicką (HA) i zajęły strategiczne punkty we Lwowie, ogłoszonym stolicą Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej (ZURL). Polska ludność miasta odpowiedziała na ten akt powstaniem zbrojnym, co doprowadziło do wybuchu wojny polsko-ukraińskiej. Decyzja podjęta przez Ukraińską Radę Ludową (UNR), wiodąca do tego konfliktu, była jednym z największych błędów w historii ukraińskich walk o niepodległość i zaprzepaściła szanse Ukrainy na jej zdobycie na kolejne 70 lat.

„Polska okupacja”

Przyjęta ostatnio uchwała Rady Obwodowej Lwowa z tezą o „polskiej okupacji” odzwierciedla stan świadomości historycznej jej autorów, ale jest równie groteskowa, co ewentualna teza o niemieckiej okupacji Opola w tym samym czasie. Galicja Wschodnia weszła w skład Królestwa Polskiego w połowie XIV w. po wygaśnięciu halicko-włodzimierskiej dynastii Daniłowiczów (lokalnej gałęzi Rurykowiczów), od pokoleń silnie skoligaconych z Piastami. Elity ruskie Księstwa Halicko-Włodzimierskiego, mając do wyboru podległość Złotej Ordzie, pogańskiej wówczas Litwie, obcym językowo Węgrom lub pokrewnej Polsce, zapewniającej skuteczną ochronę przed pozostałymi konkurentami, wybrały Polskę Kazimierza Wielkiego.

Nie obyło się bez walk, które trwały jeszcze za Ludwika Węgierskiego, ale toczyły się z poparciem dominującej części miejscowych elit ruskich przeciw innym pretendentom (Tatarom i Litwie), a nie przeciw Rusinom „broniącym się przed polskim podbojem i okupacją”. W rezultacie lwia część tych ziem weszła w skład Korony Polskiej jako województwa ruskie i bełskie. W 1772 r. Austria zagarnęła te ziemie w I rozbiorze Rzeczypospolitej. Habsburgowie jako królowie Węgier powołali się na dawne węgierskie do nich pretensje i od łacińskich nazw głównych średniowiecznych grodów zdobytej prowincji Halicza (Galic) i Włodzimierza (Lodomir) ukuli nazwę Królestwa Galicji i Lodomerii, rozciągając je też na Małopolskę. Od 1867 r., gdy powstały Austro-Węgry, w prowincji rozwinięto autonomię polską, która dotrwała do I wojny światowej.

Lwów stolicą Polski i Ukrainy

Lwów formalnie był stolicą habsburskiej Galicji. Tu znajdował się Sejm Krajowy i centralne urzędy autonomii. Faktycznie między 1867 a 1918 r. był on jednak polityczną i kulturową stolicą Polski. W epoce po powstaniu styczniowym, gdy w zaborze rosyjskim zniesiono resztki odrębności Królestwa Kongresowego, gdy pod panowaniem rosyjskim i pruskim zakazywano nauki, a w końcu i modlitwy w języku polskim, czego symbolem były rusyfikatorskie wyczyny Hurki i Apuchtina oraz pruski Kulturkampf z chłostą dzieci „za ten pacierz w polskiej mowie”, gdy rosyjskie samodzierżawie nie tolerowało żadnego życia politycznego poddanych cara, Lwów był oazą polskości i swobody – z polskim uniwersytetem i szkolnictwem niższych szczebli, polską operą, partiami politycznymi, administracją i konstytucyjnymi swobodami monarchii habsburskiej. Stołeczność wyklucza kresowość. Lwów nie był więc miastem kresowym, był w owej epoce centrum polskości. Krótka liberalizacja w imperium rosyjskim po 1905 r. nie zmienia tej ogólnej oceny sytuacji.

Lwów był też, i to z tych samych powodów, stolicą kulturową i polityczną Ukrainy. W Kijowie, tak jak w Warszawie, siedzieli Moskale. Ukraina była Małorosją, tak jak Polska Krajem Nadwiślańskim. Oświata i druki w języku ukraińskim były zakazane, a sama narodowość ukraińska (jak wówczas mówiono – ruska) nieuznawana, podobnie jak grekokatolicyzm, przemocą wcielony do moskiewskiego prawosławia. Ukraińskie katedry uniwersyteckie we Lwowie, podobnie jak ukraińskie życie polityczne, kulturalne i intelektualne, były rozwijane w warunkach galicyjskiej autonomii, a pod rosyjskim panowaniem zakazane. Panowanie rosyjskie w Warszawie i Kijowie uczyniło więc ze Lwowa faktyczne centrum życia narodowego zarówno Polaków, jak i Ukraińców. To zaś uniemożliwiało, a przynajmniej bardzo utrudniało wszelki kompromis. W 1918 r. go nie osiągnięto, za co Ukraina zapłaciła niepodległością, a po 1921 r. również milionami ofiar sowieckiej przemocy.

Galicyjski Piemont

Piemont to kraina w północno-zachodnich Włoszech – rdzeń Królestwa Sardynii, w którym zaczął się proces wyzwolenia i zjednoczenia Włoch. Haliczanie (Ukraińcy z Galicji) chętnie przypisywali swojemu krajowi podobną rolę w odniesieniu do Ukrainy. (Niepodległościowcy polscy, mający swą bazę w Galicji, także byli skłonni postrzegać tak rolę tej prowincji). To stąd w 1914 r. wyruszały u boku Austro-Węgier na wojnę z Rosją zarówno Legiony Polskie, jak i Legion Ukraińskich Strzelców Siczowych. Ruchy strzeleckie – polski i ukraiński – były bliźniaczo podobne, z zastrzeżeniem różnicy potencjału politycznego, militarnego i organizacyjnego na korzyść Polaków.

Grzech maksymalizmu

Camillo Benso di Cavour, premier Królestwa Sardynii rządzonego przez dynastię sabaudzką, by walczyć o zjednoczenie Włoch, oddał Francji nie tylko Sabaudię, ale i Niceę (rodzinne miasto Garibaldiego – bohatera walk o jedność i niepodległość Włoch), a o Korsyce nawet się nie zająknął. Gdyby Piemont chciał jednocześnie walczyć z Francją o te ziemie, a z Austrią o niepodległość i jedność narodową Włochów, Królestwo Italii nie powstałoby w 1861 r.

Przywódcy ZURL nie byli Cavourem. Podejmując decyzję o zajęciu Lwowa, zamieszkanego w ok. 60 proc. przez Polaków i w 10–19 proc. przez Ukraińców (pozostałą ludność stanowili Żydzi, Ormianie itd.), i uczynieniu zeń swojej stolicy, podjęli decyzję o wojnie z Polską. Gdy 22 stycznia 1919 r. ZURL połączyła się z utworzoną na ziemiach ukraińskich byłego imperium rosyjskiego Ukraińską Republiką Ludową (URL) Symona Petlury, Ukraina znalazła się w stanie wojny z białą i czerwoną Rosją, Polską i Rumunią. Tej walki nie mogła wygrać. Misja aliancka z gen. Josephem Barthélemym przedstawiła w styczniu 1919 r. kompromisową linię podziału Galicji Wschodniej ze Lwowem i Borysławsko-Drohobyckim Zagłębiem Naftowym po stronie polskiej, ale ze Stanisławowem, Tarnopolem, Haliczem i Stryjem po ukraińskiej. Polska gotowa była się na nią zgodzić, ZURL upierała się jednak przy linii Sanu. Spór rozstrzygnął więc oręż. HA zamiast walczyć z Rosją o niepodległość Ukrainy walczyła z Polską o ukraińskie panowanie nad zdominowanym przez Polaków Lwowem.

W tym czasie Moskale zajęli Kijów, potem Winnicę, dokąd wcześniej przeniósł się rząd URL, aż wreszcie teren kontrolowany przez połączone państwa ukraińskie ograniczał się do pasa kilkunastu kilometrów wokół Kamieńca Podolskiego. Był on tak wąski, że pociski z ostrzeliwującej go artylerii bolszewickiej padały na pozycje polskie. W tych warunkach doszło do sojuszu polsko-ukraińskiego i wspólnej wyprawy na Kijów. Gdyby Haliczanie byli Piemontczykami, doszłoby do niej półtora roku wcześniej, nie byłoby wojny polsko-ukraińskiej lat 1918–1919, a HA, która w maju 1919 r. mimo wojny z Polską osiągnęła szczytową liczebność 90 tys. żołnierzy, bez tej wojny i w sojuszu z Rzecząpospolitą byłaby większa i przesądziłaby o zwycięstwie Polski i URL nad Rosją, a także o powstaniu niepodległej Ukrainy. Nie wiemy, czy zamiast Lwowa objęłaby ona ukraiński wówczas Kubań, ale byłaby niepodległa. Wszak Włochy w 1861 r. nie odebrały Austrii Wenecji ni Triestu, ale istniały. Petlura odrzucał maksymalizm terytorialny, ale Ukraińcy galicyjscy chcieli wszystko na raz i od wszystkich. Nie dostali więc nic.