Pałac Elizejski, jakby zaskoczony polemiką, dał według określenia internetowego Huffington Post „całą wstecz”. Rzecznicy i ministrowie w nocy ze środy na czwartek w tweetach i komunikatach twierdzą, że „hołd pamięci marszałka nigdy nie był brany pod uwagę”.

Jak to się często zdarza w "Macronii", to myśmy wszystko źle zrozumieli

– pisze dziennikarz Huffington Post Romain Herreros.

Wczoraj, tłumacząc w Charleville-Mezieres, jak będzie wyglądał hołd wojskowy, składany w sobotę żołnierzom i dowódcom I wojny światowej, prezydent Macron oświadczył, że marszałków, którzy doprowadzili armię do zwycięstwa, "należy uczcić”.

Po czym dodał: „Nawet jeśli później (podczas II wojny) przewodził zgubnym wyborom, marszałek Petain był wielkim żołnierzem I wojny światowej”.

Petain jest zdrajcą i antysemitą. Jego zbrodnie i zdrada nie podlegają przedawnieniu. Macron, już dość tego, Historia Francji nie jest pańską zabawką

– zareagował w tweecie przywódca Francji Nieujarzmionej Jean-Luc Melenchon.

Pierwszy sekretarz Partii Socjalistycznej Olivier Faure pytał natomiast: „czy Emmanuel Macron ma zamiar honorować tych wszystkich, którzy służyli ojczyźnie, zanim ją zdradzili?”.

Wszyscy zbrodniarze najpierw byli niewinni

– tłumaczył polityk.

Florian Philippot, do niedawna we Froncie Narodowym, a obecnie przywódca ugrupowania Patrioci, nazwał wypowiedź prezydenta „wielkim błędem”, gdyż „rehabilitacja Petaina jest niemożliwa moralnie i historycznie”.

Prezydenta skrytykowało również kilku deputowanych prawicowej partii Republikanie. A deputowany centrowej UDI Meyer Habib, który jest Żydem, uniósł się:

Nie. Wielki żołnierz nigdy nie wydałby nazistowskim barbarzyńcom bojowników Ruchu Oporu i Żydów. Jego imię wciąż jest synonimem zdrady

- zaprotestował Habib.

Prezes Rady Przedstawicielskiej Żydowskich Instytucji Francji (CRIF) Francis Kalifat oznajmił, że Petainowi "żaden hołd składany być nie może”. Przypomniał, że trybunał wojskowy pozbawił Petaina w roku 1945 wszystkich odznaczeń wojennych i stopni wojskowych.

Prawicowy dziennik „Le Figaro”, podobnie zresztą jak lewicowa gazeta „Liberation”, przypominając postępowanie poprzedników Macrona, umieszcza wypowiedź prezydenta w „ciągu historycznym”.

Media zwracają jednak uwagę, że wódz „wolnej Francji” gen. Charles de Gaulle był kombatantem I wojny światowej i walczył pod rozkazami Petaina, ale zwalczał go podczas II wojny światowej. W przeciwieństwie do Francois Mitterranda, który osobiście składał wieniec - ten socjalistyczny prezydent, zanim zdecydował się na późne dołączenie do Ruchu Oporu, był urzędnikiem kolaboracyjnego rządu Vichy.

Uczestnicy wieczornej debaty radiowej zauważyli, że podobna polemika niemożliwa jest w Wielkiej Brytanii czy w Polsce, bo „tam nie było Petainów”.

Laurent Joffrin pisze dzisiaj w dzienniku „Liberation”: 

Są plamy na francuskiej historii wystarczająco ciemne i zawstydzające, by unikać pospiesznych hołdów. Od prezydentury Jacques’a Chiraca ustaliła się tradycja, że nie umniejsza się roli Francji, a więc i Petaina, w zbrodniach Szoa i nie równoważy się ich zwycięstwami I wojny. Tradycja, z którą zerwał Emmanuel Macron

- pisze Joffrin.