Nie ma jednak powodów do obaw – jak wynika z danych GUS, koniunktura w gospodarce ma się wciąż całkiem nieźle, choć przedsiębiorcy wskazują na rosnące koszty pracy. Zauważalny jest też – mimo wzrostu zamówień – osłabienie wzrostu zatrudnienia. Wpływ na to ma zapewne fakt, że w niektórych sektorach mamy do czynienia z nieco mniejszym portfelem zamówień, i tych krajowych, i zagranicznych. A w takich sytuacjach przedsiębiorstwa właśnie starają się dostosować zatrudnienie do odpowiedniego poziomu zamówień.

Eksport kuleje

A te mogą być jeszcze niższe, bo dane za kolejne miesiące potwierdzają, że wzrost gospodarczy na świecie traci impet. Największe spowolnienie przy tym obserwowane jest w strefie euro i gospodarkach wschodzących. Odwrotnie niż za oceanem, gdzie dzięki stymulacji fiskalnej kreowanej kosztem największego od 6 lat deficytu obserwujemy silny wzrost gospodarczy. Zagrożeniem może być normalizacja polityki pieniężnej Fed, „wojny handlowe”, wzrost cen ropy (najwyższe poziomy od prawie 4 lat), wysokie prawdopodobieństwo „twardego Brexitu” i rosnące obawy dotyczące sytuacji we Włoszech (spadek wiarygodności polityki fiskalnej w świetle budżetu na 2019 r.).

W Polsce sytuacja jest o tyle stabilna, że na kontynuację zrównoważonego wzrostu PKB cały czas silny wpływ ma konsumpcja wspierana przez mocny wzrost dochodów gospodarstw domowych. Dużo zależy też od inwestycji, które jednak ogranicza niedobór pracowników i znaczny wzrost kosztów. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że obecnie z udziałem funduszy unijnych są realizowane inwestycje o wartości 330 mld zł, z czego wkład krajowy wynosi ok. 130 mld zł., minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński liczy na wzrost PKB w trzecim kwartale 2018 r. w okolicach 4,5–5 proc

Rosnące inwestycje

O optymistycznych rokowaniach na przyszłość może świadczyć fakt, że uruchamiane i przygotowywane są kolejne inwestycje publiczne, także te związane z budownictwem mieszkaniowym czy rozwojem sieci dróg lokalnych. A szybko rosnący sektor budowlany daje impuls do rozwoju także wielu powiązanych z nim rodzajów działalności gospodarczej. Tak więc z trzech motorów napędzających gospodarkę: konsumpcji, inwestycji i eksportu, lekko kuleć może ewentualnie tylko ten trzeci. 

Dodatkowym powodem do zadowolenia jest spadek zharmonizowanej stopy bezrobocia w sierpniu do 3,4 proc. Tym samym po raz pierwszy w historii stopa bezrobocia w Polsce jest równie niska jak w Niemczech, a niższą stopę bezrobocia w całej UE mają tylko Czechy. Na koniec września stopa bezrobocia utrzymała się na tym samym poziomie co w sierpniu, czyli 5,8 proc. Liczba bezrobotnych spadła do ok. 950 tys. osób. W porównaniu z sytuacją sprzed roku bezrobocie jest niższe o 1,2 p. proc. To najniższy odczyt od października 1990 r., a więc blisko od 28 lat. 

Efektem ubocznym silnej gospodarki jest niestety inflacja, czyli wzrost cen. We wrześniu były wyższe przeciętnie o 1,8 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Inflacja CPI w trzecim kwartale osiągnęła tegoroczny szczyt (2,0 proc. r/r średnio w kwartale), ale inflacja bazowa pozostała zaskakująco niska jak na obecną fazę cyklu koniunkturalnego oraz w porównaniu do innych gospodarek regionu. W ocenie ekonomistów – przy stopniowym wzroście inflacji bazowej – kluczowe dla przyszłej ścieżki CPI będą ceny ropy naftowej oraz nośników energii. Ich zdaniem wzrost hurtowych cen energii prawdopodobnie tylko w ograniczonym stopniu przełoży się na ceny konsumpcyjne – branżami najbardziej narażonymi na wzrost kosztów nośników energii są: transport publiczny, zarządzanie nieruchomościami oraz produkcja żelaza i materiałów budowlanych.

Spadający deficyt

Dobrą informacją jest też coraz niższy deficyt fiskalny, na co wpływa utrzymywanie się silnego wzrostu bazy podatkowej (konsumpcja i import, fundusz płac, wyniki firm), wzrost liczby zagranicznych pracowników płacących składki do FUS oraz dalsza poprawa ściągalności podatków, Ekonomiści prognozują osiągnięcie deficytu na poziomie zaledwie 1,2 proc. PKB w 2018 i 1,7 proc. PKB w 2019 r. Utrzymywanie dyscypliny fiskalnej oraz zrównoważony wzrost gospodarczy (znaczny wzrost realnych dochodów bez narastania nierównowagi zewnętrznej) było jedną z przyczyn podwyższenia ratingu Polski przez agencję S&P, która oczekuje nawet, że w 2018 r. deficyt sektora finansów publicznych spadnie poniżej 1 proc. PKB przynosząc znacząco głębszą konsolidację finansów publicznych niż zadeklarowano w programie konwergencji

Agencja S&P podniosła ocenę wiarygodności kredytowej Polski do poziomu A- z BBB+ z perspektywą stabilną. Agencja podkreśliła, że od czasu dokonanej w 2015 obniżki ratingu gospodarka Polski wykazywała się silnym i zrównoważonym wzrostem gospodarczym, a wyniki sektora finansów publicznych pozytywnie zaskakiwały. Agencja doceniła także wysoki poziom otwartości polskiej gospodarki oraz dynamiczny rozwój sektora usług, który w wymianie handlowej z zagranicą osiąga nadwyżkę na poziomie 4 proc. PKB, poprawiając równowagę zewnętrzną kraju.

Według S&P polityka fiskalna jest istotnym elementem wspierającym wysoką ocenę ratingową Polski. Czynniki, które mogłyby doprowadzić do dalszej rewizji w górę ratingu Polski w przyszłości to: szybszy realny wzrost dochodów niż wśród głównych partnerów handlowych przy braku narastania nierównowag w gospodarce, osiągnięcie nadwyżek budżetowych, które umożliwiłyby obniżenie długu publicznego w ujęciu nominalnym, wprowadzenie PPK, które zaowocowałoby wzrostem oszczędności prywatnych i ograniczeniem przyszłych zobowiązań rządu związanych ze starzeniem się społeczeństwa.

Po drugiej stronie szali, wśród zjawisk, które mogłyby osłabiać rating wskazano: znaczące pogorszenie sytuacji sektora finansów publicznych, gwałtowny wzrost płac prowadzący do silniejszego od prognoz wzrostu zadłużenia zewnętrznego i oznaczający potencjalną utratę konkurencyjności.

MICHAŁ ROT, analityk PKO Banku Polskiego
Wśród ostatnich informacji o kondycji krajowej gospodarki uwagę przyciągają najnowsze dane Eurostatu, wskazujące, że deficyt fiskalny po 2q18 był rekordowo niski (0,7% PKB). Bardzo dobra sytuacja fiskalna utrzymała się także w miesiącach wakacyjnych. Po sierpniu budżet państwa odnotował kolejną nadwyżkę (1,1 mld zł), mimo szybszego wykonania części płatności odsetkowych w lipcu. Cały czas wzrost liczby obcokrajowców zarejestrowanych w ZUS przekłada się, obok silnego rynku pracy, na wzrost dochodów sektora ubezpieczeń społecznych (ZUS „zrezygnował” już z 8,5 mld zł dotacji z budżetu państwa) a tym samym na ograniczanie wzrostu wydatków budżetu. Wzrost wydatków państwowych jest nadal umiarkowany, przy rosnącym udziale nakładów inwestycyjnych samorządów, które w pierwszej połowie roku prawie się podwoiły. Pozytywne trendy fiskalne powodują, że wzrost długu publicznego (w relacji do PKB) zatrzymał się. Deficyt budżetowy w 2018 może być o 15-20 mld zł niższy od zaplanowanego. Spodziewamy się, całkowity deficyt fiskalny w 2018 może wynieść 0,9% PKB, a w 2019 (kulminacja wykorzystania funduszy UE) 1,4% PKB. W obliczu ostatnich doniesień medialnych bazujących na nieoficjalnych komentarzach z Ministerstwa Finansów, wskazujących na spadek deficytu w tym roku nawet do zaledwie 0,4% PKB, nasza prognoza może się okazać nadmiernie ostrożna.