- W ciągu jednego dnia, tylko tu, w obozie na Majdanku, rozstrzelano ponad 18 tys. osób. Ta egzekucja trwała cały dzień, od świtu do zmierzchu. Dla zagłuszenia odgłosów karabinów maszynowych w obozie wybrzmiewała muzyka marszowa i taneczna” - powiedziała Beata Siwek-Ciupak z Państwowego Muzeum na Majdanku.

W 75. rocznicę tej zbrodni pracownicy Muzeum na Majdanku, młodzież, przedstawiciele społeczności żydowskiej, złożyli kwiaty i zapalili znicze przy obelisku upamiętniającym ofiary mordu i przy rowach egzekucyjnych, gdzie rozstrzeliwano Żydów. Młodzież z VII Gimnazjum w Lublinie odczytała nazwiska kilkudziesięciu pomordowanych.

Wieczorem w Filharmonii Lubelskiej zaplanowano koncert symfoniczny „Pamięci Ofiar Zagłady”, któremu towarzyszyć będzie wystawa prac Józefa Richtera „Rysunki na strzępach życia” przedstawiająca sceny nazistowskich prześladowań i eksterminacji Żydów na Lubelszczyźnie.

Egzekucje pod kryptonimem „Erntefest” (czyli „Dożynki”) miały na celu wymordowanie resztek ludności żydowskiej na Lubelszczyźnie. Bezpośrednim powodem tej akcji było powstanie więźniów w obozie zagłady w Sobiborze 14 października 1943 r., co ówczesne władze niemieckie interpretowały jako potwierdzenie, że Żydzi stanowią zagrożenie. 

- Zdecydowano, że ostatni przebywający w dystrykcie lubelskim więźniowe żydowscy zostaną zlikwidowani – powiedziała Siwek-Ciupak.

Przygotowania do akcji na Majdanku podjęto już pod koniec października 1943 r. - na tyłach obozu w pobliżu krematorium zatrudniono więźniów do kopania trzech rowów o długości 100 metrów i głębokości od 1,5 m do 3 m.