Najwyraźniej Grzegorz Schetyna pozazdrościł Ryszardowi Petru i Rafałowi Trzaskowskiemu i sam również chciał choć przez chwilę stać się „hitem internetu”. Trudno inaczej interpretować jego ostatnie wypowiedzi, jednak „złota myśl”, którą podzielił się dzisiaj... przebija wszystko.

Schetyna w wywiadzie dla „Polski the Times” zdradził szczegóły swojej najnowszej strategii politycznej. Pytany wprost o o twardy język kampanii i nazwanie przeciwników politycznych „szarańczą” bez ogródek stwierdza, że... musi być twardy i „cementować drużynę oraz wspólną odpowiedzialność”.

- Jako kapitan nie mogę być miękki. Nie było w historii nikogo, kto by z Kaczyńskim wygrywał na miękko. Oni narzucają taką grę. I to jest wybór zero-jedynkowy: albo my ich zatrzymamy i obronimy samorząd, albo za rok oni ostatecznie cofną Polskę w polityczny niebyt i wszyscy będziemy w innym miejscu historii. Ja pamiętam, jak po zwycięstwie Orbana opozycja na Węgrzech się kłóciła i zajmowała przepychankami. Skończyło się tak, że Orban stworzył już tak dominująca konstrukcję na Węgrzech, że ludzie są przekonani, że muszą na niego głosować, bo nie ma żadnej alternatywy. Nie dopuśćmy do tego w Polsce - mówi Grzegorz Schetyna.

Wygląda na to, że Schetyna znów serwuje nam „odgrzewanego kotleta”. O tym, że „twardym trzeba być, a nie miętkim” (pisownia oryginalna) przekonywano już Stefana „Siarę” Siarzewskiego: