Poroszenko na Twitterze i Facebooku opublikował zdjęcie Andrzeja Dudy na tle flag Polski i Ukrainy. Dodał do niego wypowiedź polskiego prezydenta: 

A my jesteśmy im winni nasze wsparcie. Nie można ich pozostawić poza wspólnotą europejską tylko dlatego, że ich „silny” sąsiad chce decydować o ich losie.

Słowa te prezydent Duda wygłosił w Zurychu we wtorek podczas wystąpienia w ramach zorganizowanego przez Europa Institut dorocznego wykładu churchillowskiego. We wrześniu 1946 r. były premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill w czasie wykładu na Uniwersytecie w Zurychu mówił o potrzebie stworzenia „Stanów Zjednoczonych Europy”.

Prezydent Polski wezwał w Zurychu do tworzenia zjednoczonej Europy jako etycznej wspólnoty wolnych państw i narodów, opartej na równości wszystkich jej członków.

Andrzej Duda podkreślił, że wysiłki zmierzające do zmniejszenia nierówności nie powinny ograniczać się do krajów Unii Europejskiej. Jak mówił, Polska od samego początku członkostwa w UE angażowała się w działania na rzecz zbliżenia wschodnich sąsiadów do Unii i Zachodu, w szczególności Ukrainy, Gruzji i Bałkanów Zachodnich.

Zawsze podkreślaliśmy, że drzwi do Unii Europejskiej muszą pozostać otwarte. Chcemy, aby te kraje stały się w przyszłości częścią UE

- powiedział. Zaznaczył, że Gruzja i Ukraina od dawna wyrażają ambicje w tej kwestii.

Duda podkreślił również, że kraje te mają prawo do członkostwa, jeśli spełnią warunki określone w traktatach UE. 

A my jesteśmy im winni nasze wsparcie. Nie można ich pozostawić poza wspólnotą europejską tylko dlatego, że ich „silny” sąsiad chce decydować o ich losie. Uniemożliwienie im dokonania własnego wyboru naruszyłoby zasadę, że każde państwo ma równe prawo do samostanowienia

- mówił prezydent.

Duda i Poroszenko spotykają się i rozmawiają na forach międzynarodowych, takich jak Zgromadzenie Ogólne ONZ we wrześniu w Nowym Jorku, czy wcześniej, przy okazji szczytu NATO w Brukseli. Ostatnie szersze rozmowy dwustronne prezydentów miały miejsce w grudniu ubiegłego roku podczas wizyty Dudy w Charkowie.