Złoci medaliści światowego czempionatu zostali dziś bardzo ciepło przywitani w Bełchatowie przez szefów klubu, zawodników oraz sztab szkoleniowy z trenerem Roberto Piazzą na czele. Koledzy z zespołu podczas porannego treningu nagrodzili mistrzów brawami i gratulowali sukcesu.

Podczas spotkania z dziennikarzami Łomacz przyznał, że po emocjach związanych z reprezentacyjnym sezonem teraz przyszedł czas na klubowe wyzwania. Jak zapewnił, jest przekonany, że pod nieobecność kadrowiczów drużyna dobrze przygotowała się do rozgrywek ekstraklasy.

"Na pewno pod tym względem wszystko wygląda bardzo dobrze, bo to mój drugi sezon w PGE Skrze i wiem, jak to wszystko tu wygląda. Wierzę, że stworzymy silny zespół, który będzie bił się o mistrzostwo Polski i o wszystkie trofea po drodze"

– przyznał 31-letni rozgrywający.

Żartował, że jest przyzwyczajony do częstego grania, więc nie obawia się wymagającego początku ligi, w którym PGE Skrę czekają trzy mecze w ciągu sześciu dni. "W trakcie mistrzostw więcej okazji do grania miał Fabian Drzyzga i praktycznie rozegrał cały turniej. Ja wchodząc na boisko pomagałem drużynie, jak tylko mogłem. Zresztą każdy, kto wchodził dawał jakość i dokładał swoją cegiełkę. Ten turniej wygraliśmy zespołowością" – dodał Łomacz.

Wracający do Bełchatowa po rocznych występach w Treflu Gdańsk Szalpuk i Kochanowski, który trafił do ekipy mistrzów kraju z AZS Olsztyn wspominali głównie występy w turnieju w Bułgarii i we Włoszech.

23-letni przyjmujący zapewnił, że ten sukces go nie zmienił i nadal twardo stąpa po ziemi. "Nie wiem, co mówiło się o mnie przed mistrzostwami, i co mówi się teraz. Na pewno nie czuję się gwiazdą. Cieszę się, że razem z chłopakami i ze swoją drużyną, wspólnie udało nam się osiągnąć coś wspaniałego. To jest najważniejsze, a nie jakieś tytuły nadawane w prasie" – podkreślił Szalpuk.

Kochanowski pytany o to, czy w swoim nowym zespole będzie popisywał się zagrywkami, jak w grupowym spotkaniu z Iranem, zaznaczył, że był to tylko "mały szczegół, który wydarzył się w drodze do medalu". "Tak naprawdę to był jeden kroczek, do tego najważniejszego celu, do którego razem doszliśmy. Cieszę się, że mogłem się do tego przyczynić" – mówił jeden z najbardziej utalentowanych polskich graczy.

Młodzi zawodnicy podkreślali, że złoto mistrzostw świata dodało im wiary, ale nie zamierzają spoczywać na laurach. Teraz z jak najlepszej strony chcą pokazać się w PGE Skrze i przyczynić się do kolejnych sukcesów klubu z Bełchatowa. Obaj w ekipie broniącej tytułu mistrza kraju zastąpią czołowych graczy ubiegłego sezonu – Kochanowski serbskiego środkowego Srecko Lisinaca, a Szalpuk przyjmującego Bartosza Bednorza.

Dziś do zespołu PGE Skry dołączył także Milan Katic. Przyjmujący reprezentacji Serbii podobnie, jak polscy kadrowicze po mistrzostwach świata dostał od sztabu szkoleniowego kilka dni wolnego.

Ligowe rozgrywki bełchatowianie rozpoczną w poniedziałek, kiedy zmierzą się na wyjeździe z Chemikiem Bydgoszcz.

"Wracam do swojego rodzinnego miasta i liczę, że pojawi się tam komplet kibiców. Dlaczego tak ma nie być, skoro jesteśmy mistrzami świata i do Bydgoszczy przyjedzie trzech zawodników z tego zespołu" – stwierdził statystyk PGE Skry Robert Kaźmierczak, który podczas MŚ był w sztabie szkoleniowym reprezentacji Polski.