Sam wielokrotnie przekonałem się, jakie to poważne ograniczenie. Dlatego za każdym razem, składając wniosek o dostęp do akt konkretnej sprawy sądowej, musiałem precyzować, z jakiego typu znajdującymi się w nich dokumentami (np. protokołami przesłuchań, aktem oskarżenia itp.) chciałbym się zapoznać. Dopiero wówczas taka zgoda na wgląd (z reguły) była wyrażana. Ciekawe, że Sąd Najwyższy w sprawie akt afery taśmowej postąpił inaczej, idąc na rękę dziennikarzom. Oby inne sądy również poszły tą drogą!