To prezydenci, wójtowie i burmistrzowie, to ci, którzy czasami pełnią te funkcje po kilka kadencji. To oni decydują o sposobie wydawania publicznych pieniędzy czy o tym, kto w jedynym zakładzie znajdzie pracę, kto będzie uczył w szkole, a kto będzie urzędnikiem. Są to tak mocne zależności, że śmieszą mnie słowa niektórych dziennikarzy, że ci obrażani nie zareagowali. A co mieli zrobić, dać w pysk chamowi i powiedzieć dzieciom: „wyprowadzamy się z Legionowa”?. Bo tatuś czy mamusia od jutra stracą pracę. O tym, jak niepodzielnie rządzą takie miejscowe kacyki, świadczy fakt, że w setkach miasteczek nie będzie wyborów, tylko plebiscyt, bo jest tylko jeden kandydat, bo nikt nie odważył się wystąpić przeciwko lokalnej sitwie. Wracając do Smogorzewskiego, nie można zażądać od niego satysfakcji, ponieważ on nie spełnia warunków kodeksu honorowego Boziewicza.