The Riga Conference jest corocznym spotkaniem ekspertów z regionu i ze świata, specjalizujących się w dziedzinie polityki zagranicznej i obrony, naukowców, dziennikarzy i przedsiębiorców.

– Chcemy widzieć pana ministra wśród przemawiających, bo zależy nam na udziale osób o ugruntowanych poglądach, chcemy, by nasze dyskusje były barwne – tak w rozmowie z „Codzienną” organizatorzy tegorocznej konferencji wyjaśniali zaproszenie dla byłego szefa MON. Antoni Macierewicz był jedną z trzech osób, które 28 września wystąpiły w pierwszym, inauguracyjnym panelu dyskusyjnym, tuż po przemówieniu prezydenta Łotwy Raimondsa Vējonisa. „Stulecie wypełnione lekcjami strategicznymi” – na ten temat oprócz polskiego polityka wypowiadali się była prezydent Łotwy, niegdyś kandydatka na stanowisko sekretarza generalnego NATO Vaira Vīķe-Freiberga oraz były dyrektor Cybercentrum NATO (NATO CCDCOE), szef Międzynarodowego Centrum Obrony i Bezpieczeństwa w Tallinie Sven Sakkov.

Minister Antoni Macierewicz jest pierwszym od 2014 r. przedstawicielem Polski, którego zaproszono do udziału w wydarzeniu.

Najagresywniejszy agresor

Zarówno Vīķe-Freiberga, jak i Sakkov są znani ze swoich stanowczych wypowiedzi na temat rosyjskiej agresji w regionie. Sam Sakkov pochodzi z Estonii, kraju z wysoko rozwiniętą cyberobroną oraz skutecznym wywiadem, który od lat wyłapuje i doprowadza do skazywania rosyjskich szpiegów. Tymczasem oboje, opowiadając otwarcie o Rosji, ani razu nie użyli… słowa „Rosja”.

Po raz pierwszy w toku dyskusji nazwa tego kraju padła z ust ministra Macierewicza. – Jak musimy traktować Rosję? Taką, jaka ona jest – jako najagresywniejszego agresora – odpowiedział polski polityk na pytanie z sali. Również jako jedyny Macierewicz poruszył ważny dla całego regionu aspekt umocnienia amerykańskiej obecności w regionie. – Żołnierze NATO w Polsce i państwach bałtyckich byli pierwszym krokiem do zwiększenia bezpieczeństwa w regionie. Kolejnym powinny być bazy USA w naszych państwach, w Polsce – stwierdził.

Jedną z wypowiedzi Polaka wychwyciły obecne na konferencji media ukraińskie: – Bez wolności nie istnieje społeczeństwo obywatelskie. Najpierw potrzebna jest wolność, a później buduje się społeczeństwo obywatelskie.

Całość wystąpienia została przyjęta z uznaniem przez przedstawicieli Litwy, o czym mówiono w rozmowach w kuluarach.

Miękka siła Niemiec

Wielkim wszechobecnym konferencji okazały się Niemcy. Cechą łotewskich polityków i analityków faktycznie jest to, że nie traktują poważnie oddziaływania w ich kraju miękkiej niemieckiej siły. Tymczasem w rozmowach szczerze przekonują, że finansowanie badań geopolitycznych np. przez Fundację Konrada Adenauera nie wpływa na ich obiektywność.

Rzeczona fundacja współorganizowała całą imprezę. Berlinowi został poświęcony cały panel pt. „Niemcy w centrum zmieniającej się Europy”. – Lewica obwinia Donalda Trumpa o spowodowanie problemów Unii Europejskiej. Tymczasem musimy sami dbać o swoje bezpieczeństwo. Ważną w tym rolę odgrywają Niemcy, które muszą wziąć na siebie większą odpowiedzialność za region – przekonywał Artis Pabriks, były łotewski minister obrony i spraw zagranicznych, obecnie europarlamentarzysta. Jednak bez odpowiedzi pozostało pytanie do polityka z sali: – Jak wyznaczyć granice, w ramach których dopuści się przewodnictwo Niemiec w Europie?

Również tematy Nord Streamu 2 i współpracy Berlina z Moskwą zostały całkowicie przemilczane przez panelistów, a pytania publiczności na ten temat były zbywane.

Jednocześnie prelegenci kilkakrotnie powoływali się na stwierdzenia polskiej opozycji totalnej na temat rządu w Polsce oraz o „skręcie w prawo” w polityce krajowej i zagranicznej Warszawy. – Narracja pana Jarosława Kaczyńskiego i PiS jest taka, że decyzję o przyjęciu imigrantów podjęła Angela Merkel, która zmusiła do tego Brukselę – tłumaczył w sensacyjnym tonie Steven Erlanger, szef europejskich korespondentów amerykańskiego dziennika „The New York Times”. Przy braku odzewu ze strony polskich oponentów te słowa zostały przyjęte jako niezaprzeczalny fakt.

Ryga, mały Wiedeń

Ciekawa gra toczyła się za kulisami konferencji. W Rydze pojawili się przedstawiciele rosyjskiej liberalnej opozycji. Wśród nich – znani rosyjscy publicyści opozycyjnej telewizji „Dożdź” i przedstawiciele fundacji Otwarta Rosja, założonej przez wroga Władimira Putina Michaiła Chodorkowskiego. Część z tych gości uczestniczyła tylko w wydarzeniach nieoficjalnych, a sam były oligarcha pojawił się nagle na tzw. nocnym panelu pt. „Strategia Kremla dla Rosji”.

Widok tak licznego przedstawicielstwa rosyjskiej liberalnej opozycji, prawie niespotykany choćby na konferencjach w Polsce, w Rydze jest na porządku dziennym. Na Łotwę i do Estonii uciekło w ostatnich latach kilkunastu prominentnych przeciwników Kremla, działa tu nawet rosyjski serwis opozycyjny Meduza.io. Tym samym Ryga stała się małym Wiedniem – to tam w latach 90. uciekali z Rosji zbiegli agenci KGB. Dziś to w Rydze krzyżują się drogi wschodnich i zachodnich wywiadów.

W tym kontekście na konferencji pojawił się także nowy temat aktywności w regionie komunistycznego Pekinu. – Bardzo ważne jest podpisanie umowy handlowej UE z Japonią. Z kolei musimy być skrajnie ostrożni z wpuszczeniem Chin do Europy. Nie powinniśmy pozwalać na to tak łatwo. Od tego też zależy, czy UE będzie w przyszłości zjednoczona – mówił wspomniany Artis Pabriks.

Zdążyć wygrać

Za największych przegranych w regionie, na podstawie wypowiedzi podczas konferencji, można uznać Wielką Brytanię i Francję. – Nie chcę wiedzieć, co robią Brytyjczycy [w kontekście brexitu], to ich problem. Ale miejsce Łotwy jest w Unii Europejskiej – te słowa Vairy Vīķe-Freibergi rozbawiły publiczność. Wtórował jej wieloletni panelista konferencji, szef londyńskiego Instytutu Sztuki Rządzenia Państwem (Institute for Statecraft) Julian Lindley-French: – Uwierzcie mi, jest życie poza brexitem.

Wypowiedzi padające przez dwa dni konferencji pod adresem Francji i jej prezydenta były podobnie krytyczne, choć bardziej pobłażliwe.

Z kolei za jednego z wygranych imprezy należy uznać Gruzję, która swoje wpływy roztaczała… przez żołądek. Gości imprezy swoim winem poił sojusz gruzińskich producentów win. Tymczasem gruzińscy dyplomaci głośno protestowali przeciwko rosyjskiej agresji w Gruzji podczas panelu pt. „Świat według Rosji”.

Mimo że organizatorzy The Riga Conference sami wyszli z inicjatywą zaproszenia jako jednego z honorowych gości ministra Antoniego Macierewicza, podczas konferencji Polska sprawiała wrażenie wielkiego nieobecnego. Tymczasem drzwi do bliższej współpracy z Rygą są dla Warszawy otwarte. W kontekście napięć między Polską a UE wsparcie od tego małego bałtyckiego kraju może mieć znaczenie. Może także wywołać choćby u Litwinów coś, co Łotysze określają białą zazdrością – czyli zmotywować ich do konstruktywnych działań wobec litewskich Polaków czy do wspólnych projektów energetycznych.

Najgorsze, co może dziś zrobić Warszawa, to zlekceważyć gesty Rygi i odpuścić inwestowanie na Łotwie w tzw. miękką siłę. Przejechali się już na tym Brytyjczycy i Francuzi, których znaczenie w tym małym kraju jest bliskie zeru. Polska nie może sobie pozwolić na wzgardzenie którymkolwiek z sojuszników.