Nawet gdyby pominąć Kozłowską, to już fakt toczenia takiej debaty w niemieckim parlamencie można uznać za zniewagę. No właśnie. Cała sytuacja robi wrażenie zaplanowanego znieważenia Polski i wymaga podjęcia retorsji, bo inaczej czekają nas kolejne policzki i akty pokazujące, że Polaków można obrażać bezkarnie. Jawny już sojusz Berlina z Moskwą sprawia, że zasadne staje się pytanie, czy to nie była NRD faktycznie dokonała anszlusu reszty Niemiec, a kierunki obecnej polityki Frau Bundeskanzlerin nie są tego stanu prostą konsekwencją?