Armia wezyra Kary Mustafy liczyła ok. 100 tys. żołnierzy. Nadciągnęła pod Wiedeń omijając wszystkie graniczne zamki i stanęła u bram miasta. W ręce Turków wpadły wszystkie cesarskie pałace wokół Wiednia, które zostały złupione i spalone. Pierwszego dnia oblężenia wezyr wysłał także list do mieszkańców, w którym obiecywał im bezpieczeństwo, jeśli staną się wyznawcami Allaha.

Natomiast jeśli będziecie się sprzeciwiać i stawiać opór, wówczas z łaski Allaha najwyższego zamek Wiedeń zostanie potęgą padyszacha zdobyty i opanowany, a wtedy ani jednej osoby nie oszczędzi się i nie pożałuje.

– pisał Kara Mustafa.

Odpowiedzią Wiednia było rozpoczęcie ostrzału artyleryjskiego. Po dwóch miesiącach oblężenia, kiedy podpisano wreszcie sojusz królem Polski, Jan III ruszył z armią w stronę Austrii. Jego przybycie 11 września o godzinie 22, oznajmiono wystrzeleniem rac z katedry św. Stefana. Bitwa rozpoczęła się rankiem od ostrzału z Kahlenbergu. Po godzinie 15 było już właściwie po wszystkim. W liście do Marysieńki pisanym „w namiotach wezyrskich 13 IX w nocy” – Sobieski donosił:

Wezyr tak uciekał od wszystkiego, że ledwo na jednym koniu i w jednej sukni. [...] Mam wszystkie znaki jego wezyrskie, które nad nim noszono. Chorągiew Mahometańską, którą mu dał cesarz jego na wojnę i którą dziś że jeszcze posłałem do Rzymu Ojcu Ś. przez Talentiego pocztą.

List ten na polecenie monarchy przetłumaczony został na wiele języków oraz rozpowszechniony w całej Europie.

Dziś wiadomo, że w rzeczywistości sztandar przesłany papieżowi nie był świętą chorągwią Mahometa, ale jedną z kilkunastu zdobytych pod Wiedniem chorągwi dostojników tureckich, sułtańskich i paszowskich, zwanych sandżakami. Według dziennika wyprawy wiedeńskiej, spisanego przez anonimowego mistrza ceremonii padyszacha, najważniejszy znak bojowy armii tureckiej – święta chorągiew Mahometa została ocalona w czasie bitwy i w grudniu 1683 roku wróciła do Stambułu.

Talenti został wysłany do Rzymu nie tylko ze sztandarem, ale i ze słynnym listem Jana III Sobieskiego, w którym padło zdanie „Venimus, vidimus, Deus vicit”. Poseł wyjechał w takim pośpiechu, że jak zanotował rzymski pamiętnikarz, Carlo Cartari, „zdążył zabrać ze sobą tylko jedną koszulę”. Tymczasem na ulicach Wiecznego Miasta trwał radosny karnawał z okazji zwycięstwa chrześcijaństwa nad muzułmanami.

Ludzie przebierali się w polskie stroje, szablami i kopiami uderzali w kukły „Turków, baszów i wezyrów”, a przez miasto przy dźwiękach „wojennej muzyki” przejeżdżały wozy tryumfalne z „figurą Jana III”. Sobieski stał się bohaterem. Pisano wiersze na jego cześć. Liczne utwory, sławiące polskiego króla, wygłaszane były na spotkaniach intelektualistów rzymskich „akademii”, a następnie drukowane w specjalnych woluminach.

Porażka i przegrana – od której niech Allah zachowa – była to przeogromna, klęska taka jak od powstania państwa jeszcze się nie wydarzyła.

– pisał turecki kronikarz.

Chorągiew zdobyta pod Wiedniem przez Jana III, wysłana papieżowi Innocentemu XI do Rzymu.