Portal obficie dotowanego przez Polskę białoruskiego Radia „Racyja” (Racja), wskazujący wsparcie finansowe MSZ RP, Fundacji Solidarności Międzynarodowej oraz Fundacji „Polska Pomoc”, z wyraźną aprobatą poinformował ostatnio o „społecznej akcji” w ramach obchodów 100–lecia Białoruskiej Republiki Ludowej. W ramach akcji, jak piszą autorzy: „będą ustawiane pamiątkowe strzały w miejscach pochówków bohaterów, walczących o Białoruś”.

Na pierwszy plan akcji wybrano Grodzieńszczyznę, a tam miejsca uświęcone pomnikami bohaterów Powstania Styczniowego. Pomijając fakt, że polskie powstanie narodowe 1863–64 roku nie miało nic wspólnego z „walką o wolność Białorusi” lecz, jak świadczą powszechnie dostępne źródła, tutejsi prawosławni chłopi nie tylko nie mieli wówczas białoruskiej świadomości narodowej, ale też masowo zwalczali polskie powstanie, donosząc władzom carskim o ruchach powstańczych partii, wyłapując powstańców i tworząc przeciwpowstańcze tzw. „straże chłopskie”.

Dzisiaj (według białoruskich środowisk patriotycznych – przyp. znadniemna.pl) pamięć o Powstaniu ma być pamięcią białoruską, a organizatorzy akcji – działacze wspieranego przez Polskę Białoruskiego Frontu Ludowego (BNF) oraz partii „Za Wolność” Aleksandra Milinkiewicza – oznajmili, iż „planują upamiętnienia w miejscach dotąd nie oznaczonych oraz upamiętnionych przez diasporę z sąsiednich państw”.

Owa „diaspora” to oczywiście mniejszość polska, czyli – Polacy zrzeszeni w polskich organizacji społecznych lub – rzadziej – Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Aktywistom białoruskim chodzi zatem o zrelatywizowanie narodowe ofiar polskich zrywów powstańczych przez prezentystyczne przypisanie ich do białoruskości co jest nieporozumieniem i historyczna nieprawdą. Co ciekawsze, sami „miejsc” nie poszukują lecz przystawiają wątpliwej estetyki swoje strzały do już istniejących upamiętnień polskich.

I tak na Grodzieńszczyźnie strzały ustawiono przy pomnikach w powiecie Mostowskim na mogile 12 powstańców we wsi Pacewicze oraz – rujnując oprawę estetyczną miejsca – w Miniewiczach koło historycznych Bohatyrowicz przy już upamiętnionej mogile – kopcu 40-tu powstańców – (opisanej przez Elizę Orzeszkową w powieści „Nad Niemnem”).

To skandal, kradzież Pamięci i zwyczajna nieprzyzwoitość. Wątpić należy czy zaprotestuje przeciw temu wspomniana Rada Ochrony Pamięci. Na razie alarmują Polacy z ZPB. Obserwowana ostatnio gyedroycizacja polityki polonijnej władz polskich (vide niewybredne ataki na Związek Polaków na Litwie i Akcję Wyborczą Polaków na Litwie) każe wątpić w stawiennictwo oficjalne w powyższej sprawie. Pozostaje alarmować środowiska patriotyczne w Kraju i nagłaśniać tę bolesną kwestię.

Podkreślamy, że akcja stawiania strzał przy polskich upamiętnieniach jest realizowana przez środowiska hojnie sponsorowane przez władze i fundacje polskie. Kilkanaście lat temu zaobserwowałem z kolei akcję państwową administracji białoruskiej polegającą na „dostawianiu” prawosławnych krzyży przy odnowionych lub przywracanych przez miejscową społeczność polską krzyżach katolickich nawet w miejscowościach gdzie prawosławnych niemal nie było! W tych sprawach to jest akcjach depolonizacyjnych nie ma zatem rozbieżności pomiędzy władzą a opozycją białoruską. A Polska? Polska wbrew własnym i miejscowych rodaków interesom udaje, że tego nie dostrzega. Co więcej finansując wspomniane organizacje udziela poparcia ich przeciwpolskim działaniom. Nie jest to novum.

Przypomnę na zakończenie o sfinansowaniu i przyznaniu nagrody m.in. Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” zachwalanej przez licznych recenzentów książki białoruskiego historyka Zachara Szybieki „Historia Białorusi 1795-2000”, Lublin 2002, który to autor formułuje między innymi takie oto tezy:

– „w marcu 1920 roku Polacy wznowili ofensywę … Piłsudski ratował rząd Lenina po to aby później podzielić się z nim ziemiami białoruskimi i ukraińskimi” (op. cit. s. 237),

– „Reżym okupacyjny [polski] – żywność mogli otrzymać tylko ci, którzy zapisali się do polskich spółdzielni… jest oczywiste, że wygłodniali Białorusini katolicy powiększali na tych ziemiach liczbę >>polskiej<< ludności” (s. 238),

– „Polska strategia: Już w pierwszym roku polskiej okupacji przygotowywano warunki dla stopniowego włączania ziem białoruskich do państwa polskiego… zachodnie ziemie białoruskie polonizowano a wschodnie rabowano” (s. 239),

– „Zachodnia Białoruś pod władzą Polski: 1921-1939, – władze polskie, podobnie jak carat uważały wszystkich katolików za Polaków… nie jest wykluczone, że w wyniszczeniu przywódców ruchu białoruskiego polskie i radzieckie służby działały wspólnie … Piłsudski wysyłał ich do ZSRR wymieniając z polskich więźniów… tam zaś rozprawiło się z nimi NKWD” (s. 291),

– „Piłsudski przejmuje sztafetę od stalinowców: sanacyjny reżim Piłsudskiego… powrócił do polityki asymilacji Białorusinów… KPZB zaczęła przygotowywać powstanie… wysyłano kilka karnych ekspedycji przeciwko chłopom” (s. 294),

– „Jak Białorusini witali wyzwolicieli: ludność białoruska cieszyła się oczywiście, że polscy gnębiciele pouciekali… do indoktrynacji używano ocalałych pod okupacją polską komunistów” (s. 3260 ,

– „Niespodzianka z Wilnem : Stalin odstąpił Litwie Wilno aby następnie zawładnąć całą Litwą a dla zmniejszenia niezadowolenia jej obywateli odkroił od BSSR dwa tys. sześćset kilometrów kwadratowych” (s. 334),

– „Powody do radości i smutku: [z zajęcia Kresów przez Sowiety – Z.J.W.]…zjednoczenie ziem białoruskich odpowiadało interesom narodowym Białorusinów… powierzchnia BSRR zwiększyła się niemal dwukrotnie… po stronie radzieckiej znalazły się ziemie zamieszkałe przez Polaków (powiat łomżyński)… odwieczna polsko-rosyjska rywalizacja o kontrolę nad ziemiami białoruskimi została zakończona w 1939 roku zwycięstwem Moskwy. Ta zaś zyskała dodatkową przestrzeń strategiczną pozwalającą skuteczniej przeciwstawić się Berlinowi” (s. 336),

– „Polski ruch oporu: w 1943 roku w cywilnej administracji Generalnego Komisariatu Białoruś liczba Białorusinów wzrosła do 80 procent a w policji do 60 – ciu… Podziemie akowskie odpowiedziało na to terrorem antybiałoruskim… w lidzkim okręgu z rąk akowców zginęło tysiąc dwustu Białorusinów” (s. 352),

– „Armia Krajowa na Białorusi: na wiosnę 1944 roku Curt von Gottberg wydał rozkaz nie przeszkadzania w mobilizacji do Armii Krajowej. Im bardziej masowy stawał się napływ do AK, tym bardziej ruch ten nabierał białoruskiego charakteru. Na Nowogródczyźnie Białorusini stanowili do 40 procent żołnierzy… Na terenie działalności AK Niemcy zatrzymali kontrolę tylko w miastach… pobierali mniejsze podatki i nie wysyłali ludzi na roboty do Niemiec… polscy partyzanci rabowali ludność cywilną w strefach dominacji partyzantki radzieckiej… część dowódców AK nie zaprzestała walki z Niemcami… wojna pomiędzy akowcami a partyzantką radziecką zaczęła nabierać charakteru wojny domowej Białorusinów…” (s. 359),

– „Utrata Białostocczyzny:… tylko dzięki staraniom pierwszego sekretarza KC KP(b)B P. Ponomarienko udało się obronić wschodnie granice republiki. Nie udało się natomiast obronić zachodnich… kierownictwo Polski wyprosiło u Stalina obłaść [sic] białostocką a dokładniej 17 rejonów i trzy obłaści brzeskiej. W zamian za to BSRR otrzymała za to od strony polskiej piętnaście wiosek. Naród białoruski i jego naturalne bogactwa dzielono po raz drugi pomiędzy Rosję i Polskę.

Stalin chciał zrobić z Polaków wiernych sojuszników, a z Białorusinów tworzył w Polsce na wszelki wypadek piątą kolumnę” (s. 367),

– „Wybór modelu narodu : … Biorąc pod uwagę obecną [2002 r. – Z.J.W.] sytuację Białorusi nie należy dążyć do kulturowego modelu (etniczno – językowego, substancjalnego), ale do modelu funkcjonalnego (państwowo – politycznego). Wszystko co znajduje się na Białorusi, jest białoruskie. Wszyscy obywatele Białorusi są Białorusinami” (s. 505),

– „Wolnościowe ideały Białorusinów: społeczność międzynarodowa i sami Białorusini bardzo mało wiedzą o ideałach wolności, które powstawały na ziemiach Białorusi … w czasie niepełnych stu lat rosyjskiego panowania Białorusini zrywali się cztery razy do beznadziejnej walki z caratem : 1794 [powstanie kościuszkowskie], 1812 [epopeja napoleońska], 1831 [powstanie listopadowe], 1864 [powstanie styczniowe]” (s. 507).

To tylko jedna książka i jeden autor. Przytaczam dlatego, że zostało to napisane po polsku i za polskie pieniądze oraz przez Polaków nagrodzone. Przegląd całości współczesnej, niekomunistycznej literatury historycznej i politologicznej daje obraz z polskiego punktu widzenia, porażający. Co więcej w imię politycznej koncepcji lansowanego ostatnio „Wschodniego Partnerstwa” i w ogóle zpw. poprawności politycznej skorelowanej w tym przypadku z jednostronnie akceptowana giedroyciowska doktryną ULB, w Polsce z tezami powyższymi praktycznie nikt nie polemizuje a uznawanych a priori za „demokratów” opozycyjnych autorów białoruskich traktuje się jak uprzywilejowanych sojuszników. Z identyczną sytuacją spotkaliśmy się ponad dekadę temu gdy sprawujące rząd dusz elity postsolidarnościowe (z Kręgów Komitetu Obywatelskiego) wbrew naturalnym (by nie używać pojęcia patriotycznym, narodowym) interesom polskim popierały antypolski „Sajudis”.