W rozmowie z Katarzyną Gójską w programie „W punkt” Adam Bielan zwrócił uwagę na dość duże rozbieżności w Komisji Europejskiej w odniesieniu do sporu z Polską. Okazuje się, że najwięcej ataków pod adresem Polski miało miejsce ze strony Fransa Timmermansa.

– Były różnice polityczne, co do podejścia do Polski. Inne stanowisko od początku prezentował Frans Timmermans i z czasem, w pewnym momencie zrobił on krok w tył, ale z czasem jego stanowisko wobec naszego kraju zaczęło się zaostrzać, również ze względu na jego własną sytuację polityczną i kalendarz wyborczy – tłumaczył wicemarszałek Senatu.

Adam Bielan wyjaśnił, że taka postawa Timmermansa najprawdopodobniej związana jest z jego coraz trudniejszą pozycją zarówno w unijnej, jak i krajowej polityce.

- Frans Timmermans reprezentuje małą, socjalistyczną partię holenderską, która nie ma już żadnych szans w wyborach europejskich. Praktycznie po ostatnich wyborach w Holandii jest to partia, która schodzi ze sceny politycznej, natomiast ambicje samego komisarza, wiceprzewodniczącego Fransa Timmermansa są olbrzymie i on dzisiaj myśli albo o reelekcji na stanowisko komisarza europejskiego, albo o starcie do Parlamentu Europejskiego. W obu przypadkach miałby być liderem nowej listy, którą miałby zbudować w Europie prezydent Francji Emmanuel Macron – wyjaśnił Bielan.  


Dopytywany, jak tego typu działania i ataki wobec Polski miałyby go odpowiednio wylansować, wicemarszałek Senatu tłumaczy, że chodzi o możliwość odpowiedniego pokazania się w Parlamencie Europejskim.

- On ma w Brukseli małe portfolio, niewielkie kompetencje i główny temat polityczny, który daje mu tlen i występowanie w mediach - to jest spór z Polską. Ma więcej szans, żeby się pokazać w Parlamencie Europejskim [...] Nie ma co ukrywać, że w tej lewej części Parlamentu Europejskiego atakowanie Polski jest popularne i jest przepustką do pewnej kariery. Z drugiej strony jest Jean-Claude Juncker, który jest znacznie bardziej pragmatyczny. On podjął decyzję o rozmowach z Polską na początku tego roku i on wstrzymywał działania związane z przesłaniem skargi do Trybunału Sprawiedliwości. On jest dzisiaj atakowany przez opozycję, panią Gersdorf i innych zwolenników twardych rozwiązań, że ta procedura zaczęła się zbyt późno, bo nawet jeżeli dojdzie do orzeczenia, nawet jeżeli Komisja skieruje skargę, dojdzie do Trybunału Sprawiedliwości, to można się go spodziewać za mniej więcej rok.  Zdaniem zwolenników starego porządku, to już będzie za późno, bo wszystkie zmiany zostaną dokonane - mówił wicemarszałek Senatu.