O klęsce Legii Warszawa z luksemburskim F91 Dundelange pisaliśmy już wiele. Cóż tu więcej dodać...

CZYTAJ WIĘCEJ: Kompromitacja Legii Warszawa! Lepszy okazał się zespół... z Luksemburga

CZYTAJ WIĘCEJ: Komentarze po klęsce Legii. "Na boisku grały wrony, udające orły"

Ale nie tylko Legia walczyła dziś w eliminacjach Ligi Europy. Problem w tym, że pozostałym polskim ekipom nie poszło dużo lepiej, choć - na ich usprawiedliwienie - można powiedzieć, że miały dużo silniejszych rywali.

Bezradny w starciu z KRC Genk był Lech Poznań. Drużyna z Belgii grała dużo lepiej i mecz mógł zakończyć się wyższym wynikiem. Bramki dla Genk strzelili Rusłan Malinowski i Mbwana Samatta. Na szczęście więcej goli już nie padło, ale trudno być optymistą przed rewanżem w Poznaniu.

KRC Genk – Lech Poznań 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Rusłan Malinowski (44), 2:0 Mbwana Samatta (56).

Żółte kartki: Lech – Maciej Makuszewski, Thomas Rogne, Wołodymyr Kostewycz, Łukasz Trałka.

Sędziował: Ionut Marius Avram (Rumunia). Widzów: ok. 13 540.

Porażkę z belgijską ekipą odnotowała także Jagiellonia Białystok.Choć przez 85 minut spotkania w Białymstoku mieliśmy bezbramkowy remis, to jednak na pięć minut przed końcem spotkania Jonathan David dał wygraną przyjezdnym. To stawia Jagę w trudnej sytuacji przed rewanżem, ale już w rywalizacji z Rio Ave białostocczanie udowodnili, że potrafią grać z silnymi rywalami jak równy z równym.

Jagiellonia Białystok - KAA Gent 0:1 (0:0)

Bramka: Jonathan David (85).

Żółta kartka: Jagiellonia - Arvydas Novikovas, Bartosz Kwiecień, Mateusz Machaj; KAA Gent - Thomas Foket.

Sędzia: Ali Palabiyik (Turcja). Widzów: 15591.