Jerzy Brzęczek podkreślił, że "na ten moment jedyną osobą, która definitywnie kończy z reprezentacją, jest Łukasz Piszczek".

Ja mu dziękuję, bo to wspaniały piłkarz i człowiek. Zapisał się w historii polskiego futbolu swoją grą, postawą i tym, co zrobił dla reprezentacji. Teraz podjął taką decyzję. Na pewno byłby nam jeszcze potrzebny, ale z drugiej strony piłka nożna, sport i w ogóle życie nie znosi próżni. Będzie szansa dla następców. Myślę, że jeżeli chodzi o prawą obronę to mamy zawodników, którzy podejmą rękawicę, aby starać się prezentować wysoki poziom – dodał.

Selekcjoner reprezentacji Polski przyznał, że spodziewał się takiej decyzji Łukasza Piszczka.

Wiedziałem o nastawieniu Łukasza już przed mistrzostwami świata. Zdawałem sobie sprawę, jak dużo zdrowia go to kosztuje, ile przygotowań przedmeczowych i pomeczowych, jak dużo czasu spędza czasu na zabiegach. Fakt, że ma swoje lata i od kilkunastu gra na najwyższym poziomie, również ta operacja biodra, nie pomogą mu, żeby teraz był w stanie połączyć obowiązki w Borussii Dortmund i reprezentacji. Myślę, że to była bardzo świadoma decyzja. Uszczęśliwianie, robienie czegoś na siłę nie miałoby sensu – dodał.

Jerzy Brzęczek wskazał, że trudno porównywać Piszczka z innymi piłkarzami. 

Łukasz swoją jakością tworzył historię polskiej piłki. W którymś momencie został przekwalifikowany z napastnika na obrońcę, co okazało się świetnym pomysłem. Na tę chwilę są wspomniani Bereszyński, Kędziora czy Olkowski, który po przejściu do Anglii (do Boltonu) zaczyna zbierać dobre recenzje. Będziemy ich obserwować, ale również innych piłkarzy, podobnie jak na pozostałych pozycjach. Na pewno nie zamierzamy porównywać kogoś z nowych zawodników z Łukaszem. On był jedyny, miał swój styl, a teraz my będziemy wydobywać z kolejnych piłkarzy to, co w nich najlepsze. Postaramy się wykorzystać maksymalnie ich indywidualne cechy i umiejętności do tego, aby jak najlepiej funkcjonowali w reprezentacji i drużyna jako całość – mówił.