Polsko-węgierskie obroty handlowe wyniosły 8,89 mld euro, co oznacza wzrost o 9,1 proc. w stosunku do roku poprzedniego – wynika z danych GUS. Polski eksport osiągnął 5,39 mld euro (wzrost o 10 proc. rok do roku), zaś import 3,5 mld (wzrost o 7,7 proc.).

"Dla nas jest najważniejsze, że Polska utrzymała trzecią pozycję największego eksportera na Węgry, po Niemczech i Austrii, a przed Chinami, Rosją i krajami ościennymi takimi jak Słowacja"

– zaznaczył w rozmowie z PAP kierownik Zagranicznego Biura Handlowego Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (ZBH PAIH) w Budapeszcie Marcin Karaskiewicz.

Dodatnie dla Polski saldo wymiany handlowej z Węgrami wyniosło w 2017 roku 1,89 mld euro. Za jego wzrost odpowiada w największym stopniu zdominowana po obu stronach przez międzynarodowe koncerny branża motoryzacyjna (np. części i akcesoria samochodowe).

Węgry są dla Polski 11. partnerem pod względem wartości polskiego eksportu i 13. pod względem wartości obrotów handlowych.

Zarówno po polskiej, jak i węgierskiej stronie nadal zasadniczą składową wymiany handlowej są wyroby przemysłu elektromaszynowego - stanowią one 40 proc. polskiego eksportu i 38 proc. węgierskiego. Jak zauważył Karaskiewicz, obrót w tym segmencie jest generowany głównie przez duże koncerny, a w mniejszym stopniu przez kapitał polski.

W polskim eksporcie istotną rolę odgrywają ponadto wyroby metalurgiczne, w tym miedź i stal (16 proc.), przemysł chemiczny (14 proc.) i artykuły rolno-spożywcze (13 proc.). W eksporcie węgierskim do Polski ważną pozycją są też wyroby przemysłu chemicznego (29 proc.).

Wskazując najbardziej perspektywiczne dla polskich producentów branże na rynku węgierskim, Karaskiewicz wymienił budownictwo, kosmetyki i szeroko rozumiany przemysł spożywczy.

Jak podkreślił, miniony rok był rekordowy pod względem wzrostu produkcji budowlanej na Węgrzech, a polskie firmy eksportują dużo materiałów budowalnych na rynek węgierski.

"Rynek budowlany możemy postrzegać jako dużą szansę dla polskich firm eksportowych, bo wraz z obniżką VAT na nowe mieszkania nastąpił na Węgrzech boom budowlany, który będzie trwał na pewno do końca 2019 roku"

– zaznaczył. Do końca przyszłego roku obowiązuje 5-procentowa stawka VAT, która potem wzrośnie z powrotem do 27 proc.

"Z jednej strony jest to dobry sygnał, ale z drugiej informacja, że mamy coraz mniej czasu na to, aby polskie firmy mogły się pojawić na rynku węgierskim i mogły zacząć eksportować. (...) Wszystkie projekty budowlane, które są prowadzone w tej chwili na Węgrzech, to swoisty wyścig z czasem, bo nowe mieszkanie jest opodatkowane niższą, preferencyjną stawką, jeśli zostanie oddane do użytku do końca 2019 roku. Cała branża jest przekonana, że po 2019 roku nastąpi znowu zapaść na rynku, jaka miała miejsce kilka lat wcześniej. Wszyscy deweloperzy realizują teraz na wyścigi zamówienia"

- zaznaczył.

Karaskiewicz powiedział, że od kwietnia 2017 roku, czyli od początku swego funkcjonowania w Budapeszcie, ZBH PAIH pomógł wejść na rynek lub rozwinąć działalność 14-15 polskim firmom. Wiele z nich działa w branży spożywczej.

W odróżnieniu od wymiany handlowej w sferze inwestycji nie było spektakularnych zmian. "To jest efekt tego, że płace w Polsce i na Węgrzech są podobne – tłumaczy Karaskiewicz. - Węgrzy nadal średnio zarabiają mniej niż Polacy i wynagrodzenie minimalne też jest troszkę niższe, więc nie ma dużej różnicy, która przemawiałaby za tym, aby inwestować. (...) Firmy szukają niższych kosztów produkcji, sporo niższego kosztu siły roboczej. Na Węgrzech tego nie ma, tym bardziej że na Węgrzech brak wykwalifikowanej siły roboczej. (...) Z typowych zawodów budowlanych, np. cieśla, dekarz, stolarz czy murarz, na rynku węgierskim jest niedobór wszystkich".

Karaskiewicz podkreśla, że PAIH jest w stanie pomóc polskim firmom pojawić się na rynku i rozpocząć sprzedaż, ale choć później mogą one liczyć na wsparcie Agencji, to już nie wnika ona w relacje między dystrybutorami a producentami.

Dodał, że na rynku węgierskim dochodzi do oszustw na szkodę polskich firm, choć zjawisko to nie ogranicza się do Węgier.

"Bardzo często pojawiają się ogłoszenia w prasie czy na branżowych portalach internetowych w Polsce, gdzie reklamują się zarejestrowane na rynku węgierskim i posiadające europejski NIP węgierskie firmy oferujące np. tani pelet albo tanie napoje typu coca-cola po dziwnie niskiej cenie. Polskie firmy zgłaszają się, nie wiedząc, że kontaktują się z osobami podszywającymi się pod tę firmę. Na przykład tworzona jest strona internetowa o podobnej albo identycznej nazwie, ale przekierowująca na inny numer telefonu i inny adres mejlowy. Z reguły oczekiwana jest przedpłata"

- powiedział Karaskiewicz.

"Chciałbym uczulić polskie firmy na to, aby nie dały się zwieść +okazjom+ ze strony węgierskich firm, bo okazji nie ma. Zresztą to nie jest charakterystyczne tylko dla rynku węgierskiego, podobny proceder ma miejsce np. w Wielkiej Brytanii czy innych krajach UE. (...) Najlepiej sprawdzić firmę w rejestrze, a następnie skontaktować się z centralą firmy i potwierdzić, że zlecenie jest realizowane"

– dodał kierownik ZBH PAIH.