Donald Trump pojawił się na szycie NATO w Brukseli, gdzie z jego ust padło m.in. parę ostrych słów pod adresem Niemiec. 

To przykre, gdy Niemcy zawierają ogromne umowy z Rosją dotyczące ropy i gazu, podczas gdy powinny być przeciwko Rosji. Niemcy płacą Rosji miliardy dolarów rocznie. Chronimy Niemcy, chronimy Francję, chronimy te wszystkie kraje, a one zawierają umowy na rurociągi z Rosji, wpłacając do jej skarbca miliardy dolarów

– mówił Trump.

Trump wskazał przy tym Polskę jako kraj, „który nie przyjąłby gazu” od Rosji, bo nie chce być „jej zakładnikiem”.

Niemcy to zakładnik Rosji. Pozbyli się elektrowni węglowych, elektrowni atomowych, biorą ogromne ilości ropy i gazu z Rosji. To coś, czemu trzeba się przyjrzeć, to coś bardzo nieodpowiedniego

– mówił.

Do tych słów lidera Stanów Zjednoczonych odniósł się dziś redaktor naczelny tygodnika „Gazeta Polska” i dziennika „Gazeta Polska Codziennie” Tomasz Sakiewicz, który był gościem programu „Minęła 20”.

Prowadzący TVP Info Michał Rachoń zapytał redaktora o to, jak wytłumaczyć te ostre wypowiedzi Trumpa pod adresem Kremla i oskarżenia go przez amerykańską opozycje o… prorosyjskość? 

Jeżeli zarzuty, że Trump jest prorosyjski, byłyby prawdziwe, to jak wyglądałby antyrosyjski prezydent USA? Chyba od czasów Ronalda Reagana nikt takim twardym językiem i tak konkretnie z Rosją nie rozmawiał. Bo trzeba pamiętać, że za słowami Trumpa idą amerykańskie wojska, których jest coraz więcej w tym regionie. Idzie pomysł stałych baz, który na razie jeszcze nie jest pewny, ale można powiedzieć, że pewna szala zaczyna się być może przechylać. Zresztą zobaczymy, co będzie po tym szczycie. Bo być może efektem tego szczytu będzie zmiana dyskusji wobec stałych baz amerykańskich w Polsce. No i też realna ocena polityki niemieckiej, która jest co najmniej schizofreniczna. Rzeczywiście mówienie, że Niemcy wzmacniają swoją obronę przed Rosja, w momencie, kiedy oni mają jeden z najniższych procentów wydatków w NATO, na swoją obronę. A jednocześnie przepompowują pieniądze do Rosji. Trump po prostu nazwał rzeczy po imieniu. I do części Niemców to dociera

- stwierdził Sakiewicz.

CZYTAJ WIĘCEJ: Niemcy dostają po uszach od Trumpa. Jaka jest ich odpowiedź? „Przyzwyczailiśmy się”

Dla nas jest to narracja schizofreniczna, bo w jakiejś ze spraw muszą kłamać. Albo widzą w Rosji zagrożenie i wtedy rzeczywiście trzeba zwiększać zbrojenia, albo w Rosji nie ma zagrożenia, no i wtedy powinni odrzucić całą retorykę amerykańską

- dodał redaktor naczelny.