Ot, wzruszeniem ramion i pełnym politowania spojrzeniem. Do tego stopnia ta banda wariatów zużyła te odniesienia historyczne. Zresztą tak się ma rzecz nie tylko z kwestiami II wojny światowej. Ostatnio cały polski internet obiegły zdjęcia z zabawnymi komentarzami. Mieliśmy polskiego bramkarza z podpisem: „Jak mam bronić, gdy w Polsce łamana jest konstytucja?” albo piłkarza Lewandowskiego z: „Nie gram, bo bronię sądów”. Hitem okazała się fotografia kompletnie pijanego Maradony na trybunach, wznoszącego w górę oczy i ręce z napisem: „KON-STY-TU-CJA!”. Właściwie można byłoby tym spuentować. Histeryczność, nienawiść, a zwłaszcza nieznośny patos błyskawicznie same siebie ośmieszyły i zamieniły się w karykaturę. W kontekście czysto doraźnym – prawica może się z tego tylko cieszyć. Niestety, długofalowe skutki działań tych klaunów z KOD-u czy „GW” najprawdopodobniej będą tragiczne. Bo słowa czy pojęcia, o których mowa, są dla państwa fundamentalne. Tak samo jak pamięć o okropnościach, które zgotowały nam Niemcy w czasie II wojny światowej. Tymczasem są one sukcesywne mieszane z błotem w przestrzeni publicznej, wystawiane na pośmiewisko, co prowadzi do destrukcji tych pojęć. To, że ostatnio klauni wycierają sobie swoje umalowane buźki słowami takimi jak demokracja czy konstytucja, nie znaczy jeszcze, że są one elementami rekwizytów cyrkowych. A powoli dochodzimy do momentu, gdy będą kojarzyć się nam tylko z pajacami z KOD-u czy „GW”. Dlatego miałbym pewien apel do tych ludzi. Tak jak niegdyś wasz idol powiedział: „odp#@przcie się od generała”, tak może czas, żebyście wy odp#@przyli się od konstytucji, demokracji i Zagłady.