Dla pasjonatów XVII wieku, dla fanów Rzeczpospolitej szlacheckiej, dla spostrzegawczych obserwatorów ludzkiej psychiki, wreszcie dla miłośników koni lub dla tych, którzy w polskiej historii czy Kresach mają się dopiero zakochać – zebranie kilkuset obiektów związanych z polskim XIX-wiecznym malarzem Józefem Brandtem gwarantuje silne emocje. Wystawę czasową „Józef Brandt 1841-1915” można oglądać w warszawskim Muzeum Narodowym do 30 września. Oprócz samych obrazów, rysunków, szkiców, kurator wystawy Ewa Micke-Broniarek starała się poprzez układ obiektów pokazać nie tylko ewolucję umiejętności malarskich (wystawa dzieli się na wczesną i dojrzałą twórczość artysty), ale też trud i skrupulatny warsztat mistrza. Na wystawie możemy bowiem zobaczyć fotografie modeli Brandta, którzy przebrani w stroje z XVII wieku – kozackie, szlacheckie, ludowe – odgrywają sceny i przybierają pozy, które potem malarz przenosił na płótno. Widać więc na wystawie nie tylko końcowy efekt pracy ale i skupionych pozujących ludzi, starających się zastygnąć w tańcu albo na atrapie konia. Tak, dzięki wnikliwemu studiowaniu źródeł historycznych – „Pamiętników” Jana Chryzostoma Paska, listów Jana Sobieskiego do Marysieńki czy siedemnastowiecznych utworów literackich, zatrudnianiu modeli, dzięki kolekcjonowaniu szat z epoki, wreszcie dzięki fachowej wiedzy o koniach, mógł Brandt namalować sceny tak realistyczne, że zbliżając się do ram obrazu mamy wrażenie, że stajemy się częścią zajścia.

 

NIE PRZEGAP: Dalsza część tekstu – o powstawaniu i reakcjach na poszczególne obrazy, a także o życiu Józefa Brandta przeczytasz w najnowszym numerze „Gazeta Polska” nr 27/2018