Przewodniczący INE Lorenzo Cordova poinformował, że Obrador, lider Ruchu Odnowy Narodowej (Morena) i były burmistrz miasta Meksyk, wyprzedził konserwatystę Ricardo Anayę z Partii Akcji Narodowej (PAN), który otrzymał 22,1-22,8 proc. głosów. Na trzecim miejscu znalazł się Jose Antonio Meade z rządzącej centrowej Partii Instytucjonalno-Rewolucyjnej (PRI), uzyskując 15,7-16,3 proc. głosów.

Główni rywale Obradora wkrótce po ogłoszeniu wstępnych szacunków uznali swą porażkę i pogratulowali mu zwycięstwa. To samo uczynił już w wystąpieniu telewizyjnym ustępujący prezydent Meksyku Enrique Pena Nieto - podała agencja AP.

Tuż po ogłoszeniu wstępnych szacunków wyborczych Obrador wezwał do pojednania w kraju w tym - jak to ujął - "historycznym dniu". Obiecał, że nadchodzą głębokie zmiany, ale zastrzegł, że zagwarantowane zostaną prawa jednostki, a także prawo własności.

Obrador zapowiedział, że będzie szanował niezależność Banku Meksyku, a rząd utrzyma dyscyplinę finansową i fiskalną. Dodał, że kontrakty uzyskane w ramach reformy energetycznej będą badane pod kątem korupcji i legalności, ale zastrzegł, że nie będzie konfiskaty mienia ani wywłaszczeń. Obrador zapowiedział, że będzie chciał utrzymywać przyjazne stosunki ze Stanami Zjednoczonymi.

Prezydent USA Donald Trump na Twitterze złożył gratulacje nowo wybranemu prezydentowi Meksyku i oświadczył, że "jest gotowy do współpracy".

Jest wiele do zrobienia, co przyniesie korzyści zarówno Stanom Zjednoczonym, jak i Meksykowi!

- napisał Trump. Jak zauważa AFP, polityka handlowa i imigracyjna obecnej administracji amerykańskiej spowodowała, że stosunki z Meksykiem należą do najgorszych w historii.

64-letni Obrador, który po raz trzeci ubiegał się o prezydenturę, wykorzystał rosnące niezadowolenie społeczeństwa rządami PRI w związku z rekordowym poziomem przemocy, serią skandali korupcyjnych i powolnym wzrostem gospodarczym. Prowadził swoją kampanię pod hasłem zlikwidowania korupcji i walki z przestępczością zorganizowaną.