W mojej opinii szczególnie znamienny jest przykład sądu z Krakowa. Będę zachęcał pana przewodniczącego Timmermansa, aby się przyjrzał temu przykładowi bardzo uważne. Wszystko wskazuje bowiem na to, że działała tam zorganizowana grupa przestępcza - stwierdził premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla "Gazety Polskiej".

To była odpowiedź na pytanie o bunt sędziów, apele do zagranicznych instytucji o ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski, oraz o wystąpienia w Krakowie przeciwko prezes powołanej przez ministra sprawiedliwości.

Taka wypowiedź premiera Morawieckiego wywołała histeryczną reakcję sędziowskiej korporacji. Natychmiast zareagował sędzia Waldemar Żurek, były rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa, który nie ukrywał niechęci do reformy wymiaru sprawiedliwości proponowanej przez rząd. Zresztą pojawiał się nawet na wiecach organizowanych przez opozycję.

Żurek zagroził premierowi "daleko idącymi konsekwencjami". Zapowiedział również, że może pojawić się "zbiorowy pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko prezesowi Rady Ministrów".

CZYTAJ WIĘCEJ: Żurek mówi o pozwie przeciwko premierowi Morawieckiemu. Powodem - wypowiedź szefa rządu dla "GP"

To jest akurat rzecz, o której wiemy wszyscy, że w Krakowie była cała seria skandali korupcyjnych w sądach, m.in. w Sądzie Apelacyjnym i tam są rzeczywiście poważne przesłanki wskazujące na to, że działała tam jakaś (...) swoista grupa przestępcza - mówił w rozmowie z naszą reporterką Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS i prawnik.

O komentarz do nerwowej reakcji sędziowskiego środowiska zapytaliśmy również senatora Jana Marię Jackowskiego.

- Premier jest człowiekiem odpowiedzialnym, skoro zdecydował się na takie sformułowania, to znaczy, że ma ku temu bardzo poważne podstawy - podkreślił senator Jackowski.

- Tym bardziej, że sytuacja w Krakowie jest szczególna - mówił polityk i przypomniał, że były prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie siedzi w areszcie. Z zarzutami korupcyjnymi. - Mało tego, okazuje się, że była tam cała grupa wokół tego sądu, włącznie z urzędnikiem w Ministerstwie Sprawiedliwości, który autoryzował działania tej grupy, i naraziło to Skarb Państwa na wielomilionowe straty. To jest faktem.

- Przyznam się, że nie znam takiej sytuacji w krajach członkowskich Unii Europejskiej, żeby tak wysokiego szczebla sędzia brał udział w tego rodzaju procederze - dodał.

Cała rozmowa z senatorem Jackowski - WYSŁUCHAJ!