Jak informuje oficjalny portal 6. BPD główna część operacji rozegrała się w dniach 5-12 czerwca. Łącznie w ćwiczenie zaangażowanych było ok. 900 żołnierzy z „Szóstej” w tym ok. 470 desantowało się metodą spadochronową na drawskie zrzutowiska.

6. Batalion Powietrznodesantowy, który stanowił trzon Batalionowej Grupy Powietrznodesantowej na czas działań podporządkowany został dowódcy amerykańskiej 173 IBCT (A) (Infantry Brigade Combat Team Airborne). Utrzymując wysoki poziom stopnia interoperacyjności oraz współpracując na wielu płaszczyznach sojusznicze jednostki przeprowadziły międzynarodową operację powietrznodesantową pod kryptonimem Swift Response-18. Wspólne działania poprzedzone były 6-miesięcznym okresem przygotowań, w którym odbyto szereg przedsięwzięć szkoleniowych i koordynacyjnych - czytamy.

Pierwsi na ziemi znaleźli się żołnierze Połączonej Grupy Awangardowej. Wykonali oni desant na dzień przed zrzutem sił głównych. Z wysokości 1500 m. i 2500 m. zrealizowali przelot na spadochronach szybujących do docelowego punktu lądowania. Po odtworzeniu zdolności przeszli do skrytych działań rozpoznawczych. Wykonali taktyczny przemarsz nocą, a następnie prowadzili rozpoznanie rejonu zrzutowiska, obiektu szturmu oraz przeszkody wodnej na korzyść 12. Brygady Zmechanizowanej - podaje portal 6. Brygady. 

7 czerwca na niebie drawskiego poligonu pojawiły się pierwsze samoloty Casa C-295M. Po dwóch godzinach lotu na pokładach statków powietrznych padł sygnał „powstań”. W pełnym skupieniu i gotowości do zajęcia przyczółka desantowego spadochroniarze kierowali się do otwartej rampy. Wysokość 300 m i kilkadziesiąt sekund dzieliło ich od zetknięcia z ziemią. Tego dnia na rozgrzane zrzutowisko „Piaskowy Bród” wylądowało ok. 280 spadochroniarzy.

Batalionowa Grupa Powietrznodesantowa znalazła się głęboko w ugrupowaniu przeciwnika i natychmiast przystąpiła do opanowania rejonu zrzutu. Po pierwszych starciach z przeciwnikiem i zabezpieczeniu przyczółka desantowego przyjęty został zrzut zaopatrzenia i wylądowały kolejne siły. Wśród desantowanego wzmocnienia znalazł się pododdział artyleryjski. Pierwszy raz na bojowo dokonano zrzutu moździerza M-98 na platformie typu „V” z pokładu Casy C-295M. Po odtworzeniu zdolności bojowej wykonany został szturm na kluczowe obiekty w rejonie działania przeciwnika. Sprawnie i skutecznie zostały one opanowane w celu zapewnienia możliwości manewru dla sił 12. BZ. Jednocześnie spadochroniarze brygady dezorganizowali działania przeciwnika w swoim rejonie. Główne zadania batalionowej grupy powietrznodesantowej zakończyły się w momencie wprowadzenia sił głównych przełożonego w rejon odpowiedzialności spadochroniarzy - czytamy.

W ćwiczeniu po stronie przeciwnej jako OPFOR szkolił się kolejny batalion 6. BPD, czyli 18. Batalion Powietrznodesantowy z Bielska-Białej, który poprzez udział w ćwiczeniu przygotowywał się do dyżuru w ramach Grupy Bojowej UE.