Rząd, mimo usilnych prób, nie zdołał przekonać sołtysów do tego, aby łaskawie zajęli się szacowaniem szkód. A wiadomo, „chłop się uprze i mu daj”. A jak rząd ma dać, skoro nawet nie wie ile? No więc teraz postanowiono, że szacowaniem zajmą się Ośrodki Doradztwa Rolniczego. Spodziewam się podobnych efektów. Chociaż, o ile w wypadku sołtysów miałem 100 proc. pewności, że nic nie będzie z ich liczenia, tak teraz podejrzewam, że jakies szanse na nie są. Ale mój umiarkowany optymizm wynika raczej z tego, że nie wiem, jakie jest obciążenie pracą urzędników z ODR. W każdym razie najwyżej przyjmie się kolejną nowelizację. Mam nadzieję, że następną grupą, którą PiS obarczy szacowaniem szkód rolników, będą posłowie. Taki kontakt bezpośredni z elektoratem będzie z pewnością ożywczy. Może wtedy zaczęliby się zastanawiać nad zmianami, zanim cokolwiek postanowią. W rolnictwie to podstawa.