Przykładem może być ostatnia wojna z kibicami. Wystarczyło kilka zapowiedzi Joachima Brudzińskiego i premiera Mateusza Morawieckiego, a natychmiast policja wróciła do standardów, gdy cała kibicowska Polska krzyczała: „Donald, matole, twój rząd obalą kibole”. W efekcie pokazowo aresztowano gniazdowego Lecha Poznań. „Gazeta Wyborcza” w siódmym niebie. PO zaciera ręce. Przed nami z pewnością kolejne odsłony tego żałosnego spektaklu, z którego dla partii rządzącej nic dobrego nie wyniknie. W ostatnim tygodniu jednak doszło do jeszcze większego absurdu. Prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko Grzegorzowi Wierzchołowskiemu. Jak się okazało, ze strony państwa rządzonego przez PiS przykrości nie spotkały żadnego z lewicowych dziennikarzy, którzy głośno krzyczą, jak to im są odbierane prawa, ale kluczową postać środowiska „Gazety Polskiej”. Nie doszukiwałbym się w tym zachowaniu politycznych motywów. Po prostu po dwóch latach strachu niewymienione, trzymające się kurczowo stołków, matolstwo średniego szczebla podnosi głowę i zaczyna robić to, co wychodzi im najlepiej, czyli kompromitować państwo. Sprawa jest skandaliczna, tym bardziej że aby uchylić to postępowanie, wystarczyło przeczytać oficjalne oświadczenie skierowane do mediów przez panią, której dotyczy cała sprawa. PiS powinno pokazać, że nie przyzwala na matolstwo, wkrótce może stać się bowiem obiektem drwin zwykłych Polaków.