Kilka dni temu Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca Nowoczesnej, w udostępnionym na Facebooku nagraniu zaapelowała do szefa Komisji Europejskiej, Jeana-Claude'a Junckera, o skierowanie polskiej ustawy o Sądzie Najwyższym do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Apel jest wyrazem poparcia dla inicjatywy zapoczątkowanej przez organizacje związane z "totalną opozycją", m.in. KOD oraz Obywateli RP.

Szef gabinetu prezydenta RP, Krzysztof Szczerski nie ma wątpliwości - to działanie antypaństwowe.

- To, co robią osoby dziś zgłaszające takie wnioski, to działania przeciwko państwu

- powiedział Szczerski w programie Michała Rachonia "Woronicza 17".

- Wiele lobby (...) boi się z tego, że wymiar sprawiedliwości zacznie funkcjonować w sposób prawdziwie niezależny. Tu są naprawdę duże interesy ekonomiczne i bardzo duże interesy polityczne.(...) Sztandarowym projektem opozycji nie jest dzisiaj łączenie Polaków, tylko zniszczenie obecnego rządu

- podkreślił szef prezydenckiego gabinetu.

Szczerski zaznaczył, że w sporze Polski z KE o tzw. praworządność jest pewien problem, o którym "mówił od początku".

- Martwi mnie ten "zygzak" Komisji. Gdy się spotykamy i mówimy o argumentach merytorycznych, wtedy [dochodzi] do wspólnego stanowiska i kompromisów. Gdy zaczyna włączać się polityka, to kończy się rozmowa

-przyznał Krzysztof Szczerski. Dodał, że nie bez znaczenia tutaj są "głosy wychodzące z Polski".

Jerzy Wenderlich z SLD nie traci nadziei na porozumienie na linii Komisja Europejska-polski rząd.

- Wciąż są warunki do wyciszenia i rozstrzygnięcia sporu. Są szanse na powrót do "dobrego koryta", czyli wspólnego działania w sprawach najważniejszych - bezpieczeństwa, obronności, budżetu

- powiedział.

Poseł Łukasz Rzepecki działania "totalnej opozycji" ocenia mocno.

- Nowoczesna i PO nie mają pomysłu na siebie, więc donoszą do Brukseli na polski rząd. To powinny być sprawy załatwiane w naszym kraju, a nie w instytucjach unijnych

- zaznaczył.