O wszczęciu śledztwa poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, Grażyna Wawryniuk. Wyjaśniła, że postępowanie prowadzone jest pod kątem "zanieczyszczenia środowiska w znacznych rozmiarach". W ramach śledztwa prokuratorzy gromadzą informacje dotyczące zdarzenia. Wystąpią o nie m.in. do spółki Saur Neptun Gdańsk (SNG) odpowiadającej za gdańską sieć wodociągowo-kanalizacyjną i wszystkich instytucji oraz firm zaangażowanych w sprawę.

We wtorek przed południem przestały działać urządzenia w Przepompowni Ścieków Ołowianka, odbierającej 60 procent ścieków z terenu Gdańska i odprowadzającej je do Oczyszczalni Wschód. Awaria spowodowana została zalaniem komory pomp i znajdujących się tam czterech silników: dwóch głównych i dwóch zapasowych.

Aby uniknąć zalania miasta przez cofające się z kanalizacji ścieki, we wtorek ok. godz. 13 spółka SNG zdecydowała o zrzucie nieczystości do Motławy. Do rzeki trafiało około 2,6 tysiąca metrów sześciennych ścieków na godzinę. Część nieczystości odprowadzano też bezpośrednio do Zatoki Gdańskiej: na wysokości Zaspy.

Dzisiaj spólka SNG poinformowała, że przed południem w przepompowni zainstalowano nowy – sprowadzony z Holandii – silnik i uruchomiono pompę. Firma podała, że wraz z rozruchem pompy zaprzestano spuszczać ścieki do wód Zatoki Gdańskiej, nadal jednak – w ograniczonej ilości – są one odprowadzane do Motławy.

Mikołajski podkreślił, że w systemie kanalizacyjnym "zretencjonowały się" ścieki i potrzeba jeszcze kilku godzin, aby "dopływ do przepompowni zbilansował się z wydajnością pompy". Kiedy tylko to nastąpi, SNG zakończy także zrzut awaryjny do Motławy. Wyjaśnił, że powinno do tego dojść w późnych godzinach popołudniowych lub wieczorem.

Dziś po południu, opierając się na niepełnych jeszcze wynikach badań wody pobranej z Zatoki Gdańskiej, pomorski sanepid – z 80-proc. prawdopodobieństwem ocenił, że woda w akwenie będzie zdatna do kąpieli. Ostateczne wyniki mają być znane jutro.