„Trudno uznać Szewczyka za symbol komunizmu - uważa WSA. Jednak trzyosobowy skład orzekający nie był jednomyślny – sędzia sprawozdawca zgłosiła zdanie odrębne. Jej zdaniem skarga w myśl obowiązujących przepisów była niedopuszczalna.

WSA zauważył, ze zgodnie z ustawą zakazane jest propagowanie komunizmu poprzez upamiętnienie osoby, która jest symbolem komunizmu, czyli kogoś, kto jednoznacznie się z tym systemem kojarzy. Jak mówiła sędzia Bożena Milczek-Ciszewska, w przypadku symbolu komunizmu „nie chodzi o sytuację, kiedy osoba jest związana z komunizmem, uczestniczyła w jakiś sposób w sprawowaniu władzy (…)”.

Jak dodała, to gminy zostały zobowiązane przepisami do działania w tym obszarze, w wyjątkowych przypadkach może interweniować wojewoda. Choć nie ma wątpliwości, że Szewczyk brał udział w sprawowaniu władzy w czasach PRL, to jednak symbolem komunizmu nie był - mówiła. 

Pojęcie symbolu to jest coś, co nam się jednoznacznie kojarzy, niewyspecjalizowanemu gronu (….), tylko osobie, która wychodzi z dworca w Katowicach i widząc nazwę „pl. Szewczyka” kojarzy to z komunizmem

 – zaznaczyła.

Sąd uznał, że wydając zarządzenie zmieniające wojewoda nie wykazał, że ma obowiązek wydania tego zarządzenia. Zasięgnął co prawda opinii IPN, ale „nie ocenił wnikliwie tego materiału”. WSA uznał, że sama opinia IPN „nie była kompletna” – nie uwzględnia wszystkich aspektów życiorysu Szewczyka – np. tego, że był inwigilowany, czy miał problemy z cenzurą. 

Jeżeli ten człowiek był symbolem komunizmu, to dlaczego ten ustrój robił mu takie dowcipy?

– spytała retorycznie sędzia.

Sędzia sprawozdawca, która nie zgodziła się ze stanowiskiem dwóch innych orzekających w tej sprawie, uznała że skarga na tę decyzję wojewody w tej sprawie była w myśl przepisów ustawy dekomunizacyjnej niedopuszczalna. Chodzi o art. 6 c tej ustawy po nowelizacji, zgodnie z którym skarga jest możliwa jedynie wtedy, gdy po zarządzeniu nadzorczym wojewody władze lokalne nie zmieniły nazwy jedynie z przyczyn niezależnych od niech. Strona skarżąca przekonywała, że ten przepis wszedł w życie już po złożeniu skargi, a prawo nie działa wstecz.

Sędziowie WSA wyrazili zarazem wątpliwości co do zgodności tego przepisu w konstytucją – podmiot skarżący musiałby przewidzieć, czy skarga jest dopuszczalna. To złamania warunku zasady poprawnej legislacji, zaufania do państwa i prawa oraz równości podmiotów. Dwie pozostałe członkinie składu orzekającego uznały, że skarga jest dopuszczalna.

Sędzia Milczek-Ciszewska podkreśliła, że oceniając merytorycznie tę sprawę, sąd badał, czy wojewoda zdziałał zgodnie z prawem, natomiast „nie sądzi ludzkich sumień – w kontekście tego, że odnosimy się do życiorysów ludzi, już nawet nieżyjących, którzy nie mogą w żadnym zakresie zająć stanowiska”.

Pełnomocnik wojewody mec. Krzysztof Nowak powiedział, że po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem zapadnie decyzja o ewentualnej skardze kasacyjnej do NSA.

Zmarły w 1991 r. Wilhelm Szewczyk był publicystą, pisarzem, krytykiem literackim, działaczem partii komunistycznej z okresu PRL, członkiem wojewódzkich władz PZPR w Katowicach. Przez ponad 20 lat zasiadał w Sejmie PRL.