Nie chcę krytykować Nowoczesnej, ale ona zostanie wchłonięta przez Platformę i pojawi się przestrzeń dla nowego ugrupowania – powiedział dziś Ryszard Petru.

CZYTAJ WIĘCEJ: Petru przewiduje przyszłość Nowoczesnej. Dla byłych kolegów z partii nie ma dobrych wieści

Prof. Norberta Maliszewskiego, politologa z UKSW, zapytaliśmy skąd takie stwierdzenie u założyciela i byłego lidera Nowoczesnej?

Ryszard Petru chce budować nowy projekt polityczny i zależy mu na tym, żeby w miejscu, w którym chce pozycjonować swoją przyszłą partię, nie było podobnej. W związku z tym, że wcześniej część wyborców Nowoczesnej kierowała się wyłącznie wizerunkiem Ryszarda Petru, to jest dla obecnej Nowoczesnej problem. Przy koalicji z większym ugrupowaniem, jakim jest PO, PO może wchłonąć Nowoczesną. Ponadto takim stwierdzeniem Ryszard Petru sugeruje, że obecna Nowoczesna niczym się od PO nie różni. Wydaje się więc, że Nowoczesna po wyborach samorządowych może zniknąć z polskiej sceny politycznej – wyjaśnił nas rozmówca.

Petru przyznał, że partia, którą chce utworzyć tuż po wyborach samorządowych, ma być partią "społeczno-liberalną".

Problem jest taki, że nie ma czegoś takiego, jak partia "socjalno-liberalna". Być może Petru miał na myśli współczesny liberalizm, który zakłada pewną wrażliwość na problemy społeczne. Obecnie nie ma za bardzo miejsca na polskiej scenie politycznej na partię o charakterze współczesnego liberalizmu, bo to miejsce należy do PO. Gdzieś pojawia się natomiast miejsce dla lewicy – takiej, która nie ma korzeni PZPR, ale to też może być trudne, bo SLD ma coraz lepsze wyniki w sondażach – mówił prof. Maliszewski.