To zdumiewająca okoliczność, bo to właśnie ich koledzy doprowadzili do upadku SKOK Wołomin. Czyżby więc chodziło o przejęcie dokumentów i skuteczne zamiecenie sprawy pod dywan? Trudno nie zadać sobie takiego pytania. Tym bardziej że wokół działań syndyka SKOK Wołomin – mającego sprzedać aktywa upadłej kasy – od miesięcy narasta coraz więcej wątpliwości. Jednak śledztwo prowadzone w sprawie podejmowanych przez niego decyzji przez Prokuraturę Okręgową w Białymstoku ciągnie się niemiłosiernie. Jeśli deal się powiedzie, afery SKOK Wołomin nigdy nie uda się wyjaśnić, a architekci tego przekrętu pozostaną bezkarni.