To tu trafiają największe środki z budżetu państwa i to w tych lokalnych ojczyznach o sposobie ich wydawania decydują prezydenci miast, wójtowie i burmistrzowie. Można te pieniądze wydać na rozwój, inwestycje, tworzenie nowych miejsc pracy albo zaspokoić potrzeby lokalnej sitwy, która rządzi czasem od paru dekad. Każdy z nas może podać przykłady inwestycji, które z daleka pachną ustawionym przetargiem mającym przynieść korzyść tylko wykonawcy. Dopiero odebranie władzy lokalnym kacykom pozwoli zmienić Polskę. Może dlatego Grzegorz Schetyna, przemawiając do swoich wyznawców na Marszu Wolności, powiedział do członków PiS: „Dzisiaj wam mówię: wasz koniec jest bliski i musicie przegrać. Bo idzie do was normalna, uśmiechnięta Polska”. Zapomniał dodać, że jest to śmiech przez łzy.