Jeśli rzeczywiście to Polacy wygrali w 1945 r., to tylko na  takiej zasadzie, że Niemców u boku Sowietów pokonało „polskie wojsko”. Wtedy służący w nim niezdegradowani Wojciech Jaruzelski, Florian Siwicki, Czesław Kiszczak czy inni tego typu wielokrotni mordercy byli „polskimi oficerami”. Takich ludzi jak płk Ryszard Kukliński trzeba by zatem uznać za „zdrajców ojczyzny”. Przecież pomagali USA, czyli ówczesnemu wrogowi PRL, którym rządził „polski generał”. Ich działania mogły sprawić, że w razie konfliktu między Układem Warszawskim a Paktem Północnoatlantyckim ginęliby żołnierze LWP, czyli „polskiego wojska”, a i sam „polski oficer” Wojciech Jaruzelski byłby zagrożony. Ciekawe, jak sobie poradzi prezydent Andrzej Duda z tym problemem. Jaruzelskiego i Kuklińskiego do jednego worka naprawdę wsadzić się nie da.