Jak wykazywał minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński, choć najważniejszym tworem na naszym kontynencie jest Unia Europejska, potrzebna jest również współpraca realizowana na innych poziomach, nie tylko w ramach Unii. Jako przykład podał Grupę Wyszehradzką, która „do dziś trwa i jest potrzebna”.

Jest wiele krajów relatywnie niewielkich, za wyjątkiem Polski, które mają podobne problemy. Leżymy w strefach peryferyjnych, mamy poważne luki w infrastrukturze

- mówił.

Zdaniem ministra, żeby dokonać pewnego przełomu, potrzebna jest nam współpraca. 

Ta współpraca, którą do tej pory mieliśmy w Unii Europejskiej, nie do końca nam wystarczała, dlatego że kraje ciążą ku centrum. W tym przypadku do centrum Unii Europejskiej. I to dotyczy szczególnie projektów infrastrukturalnych, co widać na mapach. Kanały transportowe, drogowe, kolejowe, które rozwinęliśmy głównie ciążyły do środka, a nie w poprzek np. w kierunku północ-południe. Dlatego tego typu inicjatywa jest bardzo potrzebna

- podkreślił.

Kwieciński zauważył, że inicjatywa Trójmorza powstała jako polityczna, nie gospodarcza i „teraz się to zmienia”. 

Takich inicjatyw nam potrzeba. Zwłaszcza , że projekt Trójmorza nie jest robiony przeciw komuś, ale żeby kraje wchodzący w skład projektu wspólne coś zrobiły i dla siebie, i dla UE. Zauważmy, że projekt obejmuje na razie wyłącznie kraje członkowskie; wspólnych problemów do rozwiązania mamy sporo

- zaznaczył, wskazując również na sektor energetyczny.

Na pytanie prowadzącego panel Tomasza Sakiewicza o finanse mogące przekształcić ideę w coś realnego, Kwieciński odpowiedział, że „pieniądze się znajdują, kiedy ma się wspólne projekty”.

Jak się będzie chciało, można stworzyć plany; jak są plany, można je realizować. Jak będzie współpraca, pieniądze się znajdą

- zapewnił.

Rafał Milczarski, prezes zarządu PLL LOT, zapytany przez Sakiewicza, czy akcentowanie niezależności gospodarczej przez Polskę - choćby przez ekspansję LOT - może naruszyć interesy innych graczy na europejskim rynku, ponieważ „wchodzimy bardzo ostro do regionu, jako liczący się gracz”, zapewnił, że jest to „reagowanie na potrzeby rynkowe”. 

Zapóźnienia regionu należy szukać w tym, że znaleźliśmy się po złej stronie żelaznej kurtyny. Trudno było dla tego regionu, w tym dla naszego kraju, zaproponować długotrwałe rozwiązanie

- stwierdził.

Jak podkreślał Milczarski, lotnictwo „rozwija się bardzo dynamiczne” i dlatego „mamy ogromną szansę stać się w ciągu 10 lat liczącym się graczem”. W żadnym z krajów Trójmorza nie pozostał bowiem „silny przewoźnik lotniczy”, a my „takiego przewoźnika mamy”. 

Ambicje mamy światowe. Centralny Port Lotniczy, który zbudujemy mądrze, daje nam udział w bardzo dużym torcie lotnictwa światowego. Gra toczy się o to, żeby w środkowej Europie, a nie zachodniej, był tego typu hub

- stwierdził, dodając jednocześnie, że „możemy zbudować coś, co będzie unikalne w sposobie korzystania z lotniska” i „być o klasę wyższe niż w Europie zachodniej”

Tomasz Sakiewicz dodał, iż niewiele osób wie, że LOT uratował być może Pomnik Katyński, ponieważ odnowił loty między Warszawą a New Jersey.

Kamil Goral, ekspert Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa, zaznaczył z kolei, że „pieniędzy na rynku jest bardzo dużo i wystarczy po nie sięgnąć”, żeby nie być tak zależnym gospodarczo od Niemiec czy energetycznie od Rosji. 

Mamy duże banki, mogą powstawać konsorcja z regionów państw Trójmorza, pojawia się gigantyczny lewar finansowy. Istotna jest współpraca małych i średnich firm regionu, a państwo ma możliwości te środki kanalizować, żeby trafiały do firm polskich, czeskich, słowackich. Musimy się wystrzegać, żeby firmy spoza Trójmorza nie realizowały naszych inwestycji. 

Natomiast według Marcina Chludzińskiego, prezesa zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu SA, gdy mówimy o Trójmorzu, pomyśle na współpracę krajów połączonych wspólnym interesem, musimy stwierdzić, że jest to twór geopolityczny. Ale jako kraj mamy do odegrania potężną rolę w wypełnieniu tego pomysłu treścią. 

Te kraje oczekują od nas realnego zaangażowania i bycia liderem. Więzy gospodarcze, kapitałowe finansowe zbudują współpracę. Polska ma bardzo dobry wzrost gospodarczy, zaczyna mieć coraz więcej instrumentów finansowych.

Chludziński zapytany o szansę realizacji pomysłu, by polska waluta stała się walutą rezerwową, odpowiedział, że „to będzie pochodną naszej siły gospodarczej”.

To jest sposób budowania powiązań kooperacyjnych. Na tę chwilę ciężko jest powiedzieć, żebyśmy mogli to mieć dziś albo jutro, ale w przyszłości taką walutą polska złotówka może się stać. Mamy zadatki

- zapewnił. 


Portal Niezalezna.pl i "Gazeta Polska Codziennie" są patronami medialnymi Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2018