Dwa lata temu Szarba odwiedził Polskę w delegacji irackich biznesmenów i podkreśla, że był to bardzo owocny pobyt. "Nawiązaliśmy między innymi współpracę z polskimi firmami z branży nabiałowej" - powiedział.

Teraz, wraz z Polsko-Arabskim Klubem Społeczno-Gospodarczym oraz Iracko-Polską Izbą Handlowo-Przemysłową, zamierza jeszcze bardziej zaktywizować współpracę gospodarczą Nadżafu z Polską i zorganizować wizytę polskich przedsiębiorców w tym irackim mieście.

Zdaniem Szarby sugestie, że Irak nie jest miejscem bezpiecznym dla biznesmenów, są absurdalne. "Tu w Nadżafie jest całkowicie bezpieczne, a ta negatywna percepcja dotycząca Iraku to rzeczywistość medialna, a nie fakty" - podkreślił kandydat z listy al-Fatah.

Szarba zdecydował się kandydować, gdyż uważa, że Irak znajduje się w złej kondycji ekonomicznej, co spowodowane jest tym, że w poprzednich wyborach wybierane były nieodpowiednie osoby. "Irak nie ma infrastruktury, fabryk, rolnictwa, a 10 mln osób jest bezrobotnych" - powiedział, dodając, że trzeba odsunąć od władzy odpowiedzialnych za to i zastąpić ich ludźmi kompetentnymi, mającymi program.

Kandydat Al-Fatah uważa przy tym, że te wybory będą inne niż w trzech poprzednich przypadkach. "Ludzie w Iraku uczą się demokracji na swoich błędach i teraz już wiedzą, że trzeba wybierać, kierując się tym, jaką wiedzę, doświadczenie i program ma dany kandydat, a nie jaka partia za nim stoi" - przekonywał.

"Zmiana dyktatury na demokrację to proces, który wymaga czasu i cierpliwości. Ale to jedyna droga dla Iraku i Irakijczycy coraz bardziej to rozumieją"

- powiedział, komentując rozpowszechnioną w Europie opinię, że demokracja nie pasuje do Iraku, a za rządów Saddama Husajna panował porządek.