- Jaja wysiadują i pisklęta wychowują bociany, które na stałe przebywają w naszej placówce. Mają np. trwale uszkodzone skrzydła lub kończyny. Od wielu lat nie mogą latać - mówił Fedaczyński.

Pisklęta są karmione m.in. małymi rybkami, mieszankami mięsnymi.

- Przez cały czas są pod dobrą opieką zarówno rodziców, jak i pracowników ośrodka. Pod koniec sierpnia, już jako dorosłe i w pełni sił osobniki, odlecą do Afryki - dodał weterynarz.

Fedaczyński przypomniał, że bociany obawiające się drapieżników, np. kun lub lisów, swoje gniazda budują na wysokich drzewach.

Jego zdaniem zachowanie bocianów w przemyskim ośrodku jest niespotykane. Nie wyklucza, że może ono mieć związek z założeniem kilka lat temu w placówce systemu odstraszania drapieżników, tzw. elektrycznego pastucha.

- Nasi pacjenci poczuli się bezpieczniej. Od 2011 r. każdego lata po kilka, kilkanaście bocianów, które wychowały się w gniazdach zbudowanych na ziemi, po osiągnięciu dojrzałości opuszcza ośrodek - zaznaczył weterynarz.

Bociany, które wykluły się w ośrodku, uczą się latać skacząc z drewnianej platformy, systematycznie podnoszonej przez pracowników. Najpierw tylko skaczą, a potem nagle odkrywają, że potrafią latać. W opanowaniu umiejętności latania nie mogą im pomóc rodzice.

Poza bocianami w Przemyślu przebywają także m.in. orliki krzykliwe, orzeł przedni, myszołowy, sarny, lisy, jeże.

Działający jako fundacja Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu powstał na początku lat 90. ubiegłego wieku. Trafiają do niego poszkodowane ptaki i zwierzęta głównie z woj. podkarpackiego.