Od lat zastanawiam się, po co PO walczy z tym pomysłem? Po co Hanna Gronkiewicz-Waltz robiła z siebie durnia, wyśmiewając pomnik światła na Krakowskim Przedmieściu? Skąd to absurdalne piętrzenie trudności? Tak jak tysiące Polaków, tuż po 10 kwietnia 2010 r. byłem na Krakowskim Przedmieściu. Byłem również na nabożeństwie żałobnym na pl. Józefa Piłsudskiego. Pewnie jak większość obecnych, miałem poczucie dziejowego momentu, który przejdzie do historii.

Jeśli nie zasługuje on na pomnik w centrum Warszawy, to co i kto w takim razie zasługuje? Można powiedzieć, że w 8. rocznicę katastrofy uzupełniliśmy wstydliwą lukę. Tak się bowiem składa, że w Warszawie znalazło się miejsce na pomnik szczęśliwego psa i rzeźbę kota niezależnego. Czy naprawdę pamięć o polskiej delegacji udającej się do Katynia jest dla polityków PO czymś mniej ważnym? Nie mieści mi się to w głowie. Niestety jednak pokazuje fundamentalną różnicę między tymi dwoma obozami, które wytworzyły się w Polsce. Dzisiejsza opozycja zatraciła się w nienawiści i programowo zwalcza wszystko, co drogie PiS i jego zwolennikom. Niestety, dotyczy to również pamięci o zmarłych. Jedyną nadzieja jest to, że Polacy po raz kolejny okażą się mądrzejsi od elity politycznej, rozpracują tę grę i wreszcie odeślą do lamusa tych, którzy chcą ich podzielić.