Naloty co prawda nie zagroziły rosyjskim wojskom w Syrii, jednak naruszyły kluczowe interesy Moskwy, która jest najbliższym sojusznikiem prezydenta Baszara al-Asada. Zareagował na nie sam Władimir Putin, który interwencję nazwał „aktem agresji przeciwko suwerennemu państwu”. Zażądał też pilnego zwołania posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, by jak stwierdził, „omówić agresywne działania USA i ich sojuszników”.

Polska, która nie uczestniczyła w nalotach, akurat na tym forum może przeciwstawić się Rosji i pomóc swoim strategicznym partnerom, którzy zresztą konsultowali z nami to uderzenie. Dobrze się stało, że jako niestały członek Rady możemy wspierać sojuszników w tak istotnych jak ten momentach i powstrzymywać niebezpieczne zachowania Syrii i Rosji. Jest to z pewnością w naszym interesie. A szczególnie powstrzymanie obu tych państw przed atakami z użyciem broni chemicznej, do których przecież doszło w ostatnim czasie nie tylko w Syrii, ale też w Wielkiej Brytanii.