Przypomnijmy: kilka dni temu Rafalala - znany lewacki transseksualista - zaatakował w centrum Warszawy kilkunastoletnią dziewczynkę, która miała rzekomo się z niego śmiać. Wstrząsające nagranie napaści znalazło się w sieci. Widać na nim, że transseksualista idzie za przestraszoną dziewczynką, wyzywając ją i przeklinając.

Wczoraj policja poinformowała o podjęciu działań w tej sprawie. 

Policjanci dokonają oceny prawno-karnej tego zdarzenia, a zebrane materiały przekażą do prokuratury celem dalszych czynności

– zapowiedział rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji, mł. insp. Mariusz Ciarka, odnosząc się do filmiku z udziałem transwestyty "Rafalali".

Dziś do sprawy odniósł się sympatyzujący z lewicą i ruchem LGBT pisarz Jacek Dehnel, który skrytykował swoje środowisko za milczenie w tej sprawie. Nie tylko dlatego, że osobiście "potępia" takie zachowanie, ale również z troski o ... wizerunek mniejszości seksualnych w Polsce:

Na dwa dni wszyscy nabrali wody w usta, zostawiając pola PiSowi. Tymczasem regułą – nie tylko regułą zwykłej ludzkiej przyzwoitości, ale również pragmatyczną regułą każdej mniejszości w opresji – jest wyrażenie stanowczego potępienia, kiedy ktoś z członków mniejszości popełnia czyn nieusprawiedliwiony, który łatwo wykorzystać w budowie propagandowego frontu przeciwko tej mniejszości. 

- napisał Dehnel.

Pisarz w skandalu z Rafalalą doszukał się również... celowego działania służb. Jego zdaniem afera to tzw. "temat zastępczy" sprzyjający partii rządzącej.

Nie jest również istotne, czy PiSowi tak się akurat przypadkowo udało, że w czasie afery z nagrodami i spadku poparcia o 12% dogodnie pojawia się w grze karta homofobiczna, czy mamy do czynienia z prowokacją służb i agentką-śpioszką

- sugeruje pisarz.

Jarosław już tą kartą zagrywa, opowiadając kłamstwa, że w Unii idzie się do więzienia za stwierdzenie, że pary jednopłciowe nie płodzą dzieci. I to będzie eskalowało, włączają się kolejni gracze: Brudziński, Pawłowicz, itd. 

Cały wpis można przeczytać tutaj: