W 31. kolejce swoje mecze przegrały zarówno ekipy Jagiellonii Białystok jak i Legii Warszawa. Dość niespodziewanie do tej dwójki dołączył Lech Poznań, wydający się obecnie faworytem do końcowego triumfu w Ekstraklasie. Tym samym przerwana została świetna passa poznańskich piłkarzy. Inne kluby z czołówki nie mogą pochwalić się takim bilansem.

W ostatnich pięciu kolejkach wyglądało to następująco:

Lech Poznań - 4 zwycięstwa, 1 porażka;
Jagiellonia Białystok - 1 zwycięstwo, 4 porażki;
Legia Warszawa - 2 zwycięstwa, 3 porażki;

Jak widać, jedynie Lech Poznań trzymał równą formę, ale w ostatniej kolejce także ekipie Nenada Bjelicy przydarzyła się porażka z Koroną Kielce. Jeżeli Kolejorz by ten mecz wygrał, obecnie miałby cztery punkty przewagi nad Jagiellonią i Legią oraz otwartą autostradę po mistrzowski tytuł.

Cytując znanego polskiego trenera Macieja Skorżę: "liga będzie ciekawsza". Są już jednak pierwsze ofiary żółwiego tempa wyścigu po mistrzostwo - z Legią Warszawa pożegnał się trener Romeo Jozak, czarę goryczy przelała porażka 0:1 z Zagłębiem Lubin. W następnej kolejce główni kandydaci do mistrzostwa zagrają na wyjazdach: Legia Warszawa z Wisłą Kraków, Jagiellonia Białystok z Koroną Kielce, a Lech Poznań z Zagłębiem Lubin. Jeżeli słabsze mecze ponownie zdarzą się pierwszej trójce, skorzystać może na tym Górnik Zabrze, zajmujący obecnie 4. miejsce ze stratą 4 punktów do podium. Emocji na pewno nie zabraknie.