Nie, nikogo nie porównuję do Chrystusa, natomiast uwydatniam sam mechanizm wywyższania i poniżenia człowieka przez tłum. Cóż niby tak bardzo śmieszy w kandydaturze Marka Suskiego na Prezydenta RP? Perukarstwo, jowialny wygląd, charakterystyczne poczucie humoru? Wyłącznie to. W każdym razie nigdy nie słyszałem, żeby kpiący stawiali mu rzeczowe zarzuty. Kandydatura Suskiego na Prezydenta RP nie jest śmieszna, i stwierdzam to całkiem poważnie, że dziś, bez najmniejszego wahania, zamieniłbym Andrzeja Dudę na Suskiego. Problem jest zupełnie inny. Marek Suski nie ma szans na zwycięstwo w kampanii wyborczej, chociaż wybory w Polsce wygrał niejaki Bolesław Wałęsa, posiadający wszystkie cechy przypisywane Suskiemu. W ogóle nie mam ochoty śmiać się ze „swojskiego” Suskiego, który nie zmienił poglądów i nie zdradził kolegów, za to chce mi się płakać na widok malowanego Andrzeja Dudy. Jestem pewien, że Marek Suski jako prezydent nie uziemiłby ustaw sądowych i na pewno nie stanąłby w obronie grupy przestępczej o charakterze zbrojnym, która odpowiada za zabicie w stanie wojennym co najmniej 100 Polaków. Oddałbym za jednego polskiego prezydenta Suskiego tysiąc prezydentów ruskich generałów, ale tłum na to nie pozwoli.