W tym celu trzeba wyeliminować twardy elektorat, bijąc go po twarzy i zapędzając do kąta. Szantażowany, że przyjdzie zły generał Dukaczewski z Tuskiem, przełknie wszystko. Będzie tylko krzyczał, że chce być bardziej kopany, gdyż wymaga tego przecież jedność, której nigdy nie złamie, bo prawica, Ojczyzna itp… jedności z generałem Kraszewskim więc nie naruszy. Nie będzie nawet krytykował, bo każda krytyka nie uzdrawia partii, tylko pomaga Tuskowi.  Wszystkim umyka problem, że na skopany twardy elektorat już polują wschodni oferenci. Manipulacja polega na tym, by sprytnie połączyć słuszne antysystemowe i antyokrągłostołowe hasła, krytykę wszystkich zaniechań, tchórzostwa i koniunkturalizmu, ze zmianą sojuszy. Przeciwnicy III RP nawet nie zauważą, gdy znajdą się w towarzystwie zwolenników Rosji, o ile w ogóle się nie wycofają na emigrację wewnętrzną. Ileż razy można być oszukiwanym, iż droga do zwycięstwa nie wiedzie przez walkę z wrogami Polski i wolności, tylko przez padanie na twarz przed nimi, zwane popularnie wyciszaniem konfliktów i zawieraniem kompromisów. Niestety, walka polega na wygrywaniu w konfliktach, czyli na pokonywaniu przeciwnika, wykorzystywaniu jego kłopotów, a nie pomaganiu mu, bo jak my będziemy mili, to oni też, albo lżej nas będą bili.