W wywiadzie dla francuskiej telewizji TF1 szef państwa podkreślił, że planowane reformy "zostaną przeprowadzone do końca". Chodzi m.in. o zmiany w funkcjonowaniu kolei państwowych, podniesienie składki na ubezpieczenie społeczne, które - jak pisze AFP - niepokoi w szczególności emerytów, krytykowaną przez studentów reorganizację systemu przyjmowania na uczelnie czy zmiany w ograniczeniach prędkości, którym sprzeciwiają się kierowcy.

"Są niepokoje. Są one zrozumiałe i ja je słyszę" - zapewnił prezydent. "Ale proszę was, byście mi zaufali" - dodał, podkreślając, że jego priorytety to: "uwolnić, chronić i jednoczyć".

"Nie przeprowadzam reform zbyt szybko. To świat pędzi. Francja musi przystosować się do tego świata w ruchu"

- tłumaczył szef państwa.

Macron odniósł się również do kwestii prowadzonych etapami od początku kwietnia strajków pracowników kolei państwowych SNCF, których protesty przeciw planowanym reformom kosztowały według mediów już około 100 mln euro.

Prezydent zapewnił, że zmiany są "konieczne", podkreślając jednak, że SNCF - wbrew obawom strajkujących - pozostanie "przedsiębiorstwem publicznym", i poprosił kolejarzy, by byli "spokojni".

Agencja AP podkreśla, że według sondaży ze reformą kolei opowiada się większość Francuzów, a coraz mniej ludzi popiera strajkujących.

Jednocześnie o godz. 20 rozpoczął się kolejny, trzeci już, dwudniowy strajk kolejarzy, który potrwać ma do porannych godzin w niedzielę. Strajki mają odbywać się do czerwca.

Przewiduje się, że w piątek zrealizowana zostanie jedna trzecia połączeń obsługiwanych przez pociągi dużej prędkości TGV oraz przez składy regionalne. W kursach międzynarodowych mają występować tylko niewielkie utrudnienia. SNCF przewiduje, że strajkować będzie ok. 38 proc. pracowników, w stosunku do 48 proc., którzy wzięli udział w pierwszym strajku.

Pracownicy kolei wyrażają sprzeciw wobec reform, które przewidują m.in. otwarcie tego sektora dla konkurencji i odebranie w przyszłości kolejarzom specjalnego statusu. Ta grupa zawodowa ma we Francji m.in. gwarancję zatrudnienia do końca życia, corocznej podwyżki płac oraz możliwość przejścia w wieku 57 lat (maszyniści w wieku 52) na emeryturę, która dodatkowo jest wysoka. Rząd podkreśla, że specjalny status nie zostanie odebrany obecnym pracownikom, ale nie będzie już przyznawany zatrudnianym w przyszłości.