Do finału rozgrywek I ligi siatkarzy awansowały ekipy AZS Częstochowa i Lechii Tomaszów Mazowiecki. W tym pierwszym przypadku niespodzianki nie było, bowiem AZS prowadzony przez trenera Krzysztofa Stelmacha miał silną i wyrównaną kadrę. Ich rywal był jednak zaskoczeniem, bo Lechia to beniaminek tego poziomu rozgrywek, w poprzednim sezonie grała jeszcze na półprofesjonalnych parkietach II ligi.

Rywalizacja finałowa w I lidze toczyła się do trzech zwycięstw i zaczęła się sensacyjnie. W pierwszy weekend gry drużyna Lechii wywiozła dwa zwycięstwa z Częstochowy, stawiając się w doskonałym polu przed meczami w Tomaszowie Mazowieckim. Lechia wygrała 3:2 i 3:1, a to oznaczało, że drużynie z Tomaszowa brakowało tylko jednego zwycięstwa do mistrzostwa ligi.

W meczu numer trzy role się odwróciły. To AZS Częstochowa przejął inicjatywę, a wygrana 3:0 dodała tej drużynie wiary w swoje możliwości. W czwartym meczu częstochowianie wygrali 3:1 i rywalizacja ze stanem remisowym wróciła do Częstochowy. Tam czekał już decydujący piąty mecz.

Choć po dwóch setach mieliśmy wynik 1:1, to kolejne partie należały do gospodarzy. W trzecim secie AZS przełamał Lechię, wygrywając 26:24, a w czwartej partii postawił kropkę nad 'i' wynikiem 25:22. W całym meczu podopieczni Krzysztofa Stelmacha wygrali 3:1 i zwyciężyli I ligę, wracając z dalekiej podróży po pierwszych przegranych w finale.

Ten sukces to ogromna praca sztabu szkoleniowego, zawodników. To pot, godziny ciężkich treningów i ogromnej determinacji. To im należy się szacunek, to ich święto. Ogromne słowa wdzięczności za tę pracę, to niesamowite uczucie i niesamowite emocje towarzyszyły nam na meczu. Pomysł "co dalej" jest już od dłuższego czasu w naszych głowach.

- mówił Karol Filipski, prezes AZS Częstochowa.

AZS Częstochowa, jako mistrz I ligi, powinien mieć prawo gry w barażu o awans do Plus Ligi.