"W tym roku lęgi rozpoczęły się z opóźnieniem, w dodatku część par mogła zginąć, gdyż nie pojawiły się w swych rewirach, a niektóre nie przystąpiły do lęgu. Powodem była przedłużająca się zima, której towarzyszyły obfite opady śniegu i duże spadki temperatury"

- zauważył ornitolog.

Jego zdaniem, tegoroczne lęgi mogą być słabsze niż rok temu, gdyż mniej niż połowa par przystąpiła do rozrodu. "W ubiegłym roku jaja wysiadywało aż 75 proc. par" - dodał.

W ocenie ornitologa, może dodatkowo dojść do strat lęgów z powodu niespodzianek pogodowych, np. długotrwałych i obfitych opadów deszczu lub gwałtownych burz.

Dr Stój przypomniał, że około 70 proc. samic orłów składa dwa jaja. "Pozostałe 30 proc. ma po jednym jaju. Ich wysiadywanie trwa ponad 40 dni" - wyjaśnił.

Orły przednie zazwyczaj odchowują tylko jedno pisklę, gdyż jeśli wyklują się dwa, to silniejsze z nich eliminuje słabszego osobnika. Agresja pojawia się do tygodnia od wylęgu i nosi nazwę kainizmu. Rodzice nie ingerują w rywalizację potomstwa.

Orzeł przedni jest dużym ptakiem szponiastym; bardzo rzadko występuje w naszym kraju. W Polsce żyje ich ok. 35 par, najwięcej - blisko 30 par - w Karpatach, a przede wszystkim w Górach Sanocko-Turczańskich, Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Poza Karpatami można je spotkać, choć zdecydowanie rzadziej, np. na Wybrzeżu Bałtyckim - w Słowińskim Parku Narodowym.

Długość ciała orła przedniego przekracza 80 cm, a rozpiętość skrzydeł - dwa metry. Drapieżnik żywi się głównie ssakami i ptakami. Poluje m.in. na zające, młode sarny i lisy, kuny, łasice, gronostaje, gryzonie, sowy, kruki, myszołowy. Czasami może też upolować kota lub kurę domową. Nie gardzi również padliną. Pikując w locie osiąga prędkość do 160 km/godz.

Jego gniazda znajdują się w miejscach trudno dostępnych, w koronach wysokich drzew lub na półkach skalnych.