Ludzie dopadli Nieczupeja i chcieli go zlinczować. Na pomoc przyszły oddziały MO, które osłaniały przewiezienie żołnierza do wojewódzkiej siedziby UB. Szczecinianie zwrócili się więc przeciwko władzy ludowej. W wielu miejscach Szczecina wybuchły zamieszki. Sytuacja była dla władzy na tyle poważna, że wezwano na pomoc żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sytuację opanowano dopiero późnym wieczorem. Aresztowano 210 osób. Śmierć poniosło conajmniej siedmiu ludzi. Rozpoczęto drobiazgowe śledztwo które, jak mówi Paweł Miedziński, historyk ze szczecińskiego IPN, miało wykazać, iż rozruchy były wynikiem spisku skierowanego przeciw armii radzieckiej i władzy ludowej. Plan przygotowany przez ppor. Barciszewskiego był prosty: „ujawnić głównych inspiratorów”, a następnie „wykazać i udowodnić, że inspiratorzy zaistniałego w dniu 9.IV.1951 r. wystąpienia antyradzieckiego i antypaństwowego działali nie przypadkowo, lecz z wrogiego stosunku do Polski Ludowej i Z.S.R.R.”. Przesłuchiwani musieli podpisać zobowiązanie, że nie ujawnią tajemnicy śledztwa pod groźbą kary śmierci. Sprawą zabójstw dokonanych przez sowieckiego oficera nie zajmowano się w ogóle, nieznane są też jego dalsze losy.